Tytu³: Z teologi± na TY Wiadomo¶æ wys³ana przez: Mozart Grudzieñ 04, 2011, 23:42:14 ¦mieræ celem ¿ycia? Szkoda nawet czasu, by to komentowaæ. Z ca³± pewno¶ci±, g³upota Mozarta w dziedzinie eschatologii mia³a swe ¼ród³o w jego herezji. Przypomnê- Mozart by³ masonem. Nie mogê siê z tym w pe³ni zgodziæ. Mozart uwa¿any jest przez wielu badaczy za jednego z najg³êbiej wierz±cych kompozytorów. To, ¿e nale¿a³ do lo¿y masoñskiej nie przeszkadza³o mu w uczêszczaniu na katolickie nabo¿eñstwa we Wiedniu czy w Baden. W okresie salzburskim, jak wiadomo, stworzy³ ogromn± liczbê dzie³ ko¶cielnych - pó¼niej faktycznie znacznie mniej - ale w ¶wietle znanych nam dzi¶ faktów [rozwinê temat pó¼niej] - nie mo¿na nazwaæ go heretykiem, agnostykiem itp. Mozart zawsze podkre¶la³ swe przywi±zanie do wiary katolickiej, wpojonej mu przez bardzo konserwatywnego w sprawach religii Leopolda - który zreszt± sam zapisa³ siê do lo¿y podczas wiedeñskich odwiedzin syna! Có¿, trzeba na to spojrzeæ w kontek¶cie realiów o¶wieceniowych, w których dopatrujemy siê (sk±din±d s³usznie) wielu sprzeczno¶ci. To ówczesny, XVIII-wieczny Ko¶ció³ og³osi³ Mozarta masonem-heretykiem - wiedeñska Katedra odmówi³a przecie¿ pe³nej ceremonii pogrzebowej. Dzi¶ jest inaczej - w noc ¶mierci 4/5 XII w wielu ¶wiatyniach Europy odprawiane s± ³aciñskie Msze ¿a³obne za jego duszê, których mistycyzm wzmaga odgrywane wówczas niedokoñczone Requiem... Mozartowska eschatologia jest - moim zdaniem - niezmiernie ciekawa, tak¿e w aspekcie filozoficznym... Takie listy jak ten do Lorenzo da Ponte czy Leopolda Mozarta z 1787 r. (prze³o¿ony przez Kasiê - ze s³ynnym stwierdzeniem mit diesem wahren, besten Freund des Menschen - ¦mieræ jako najlepsza przyjació³ka cz³owieka), ale równie¿ ten napisany do ojca i Abbate Bullingera po ¶mierci matki w Pary¿u (pisa³em o tym ile¶ ile¶ postów temu ;)) - pokazuj± niezwyk³± dojrza³o¶æ tego cz³owieka, istniejacego niestety w umys³ach wielu ludzi jako bawidamek, roztrwaniacz pieniêdzy, wieczny imprezowicz (;)). Mimo ca³ej swej nieporadno¶ci ¿yciowej byl cz³owiekiem niezwykle wra¿liwym - ukazuje to nie tylko poprzez sw± muzykê. ¦mieræ jako cel ¿ycia... My¶lê, ¿e Mozart porównuje tu ¿ycie do drogi, która nieuchronnie prowadzi do bramy na jej koñcu. W tym sensie ¦mieræ-Przyjació³ka, jedyne co pewne - jest celem wêdrówki po tej drodze. Niezmiernie to przykre, ¿e Mozart pod koniec ¿ycia nie poczu³ twórczego samospe³nienia. Umar³ z innym uczuciem w sercu ni¿ wielki humanista Beethoven, Rossini, Verdi... Umiera³ usilnie wierz±c w to, ¿e nie nadszed³ jego czas. ¯e Jego Opus nie zosta³o zamkniête, ze nie pozostawi³ ludzko¶ci ca³ego owocu swego nies³ychanego talentu... Jak¿e chcia³oby siê dzi¶ wieczorem byæ przy Rauhensteingasse 8, ostatnim mieszkaniu Mozarta... Tytu³: Z teologi± na TY Wiadomo¶æ wys³ana przez: Aleksias Grudzieñ 05, 2011, 00:52:34 Mozart mia³ niezwykle piêkn± i bogat±, szlachetn± duszê, niezale¿nie od tego, w co i jak wierzy³. I widaæ, ¿e ostatecznie jego podej¶cie do spraw ¿ycia i ¶mierci istotnie dozna³o zadziwiaj±cego rozwoju od tego czasu, kiedy pamiêtamy go jako szukaj±cego zabaw, beztroskiego lekkoducha. Tylko czy lekkoduch potrafi³by d¼wign±æ tak potê¿ne, monumentalne konstrukcje, jak symfonia g-moll, jak Jowiszowa, jak Wielka Msza, jak Requiem?
Zreszt± te wszystkie opowie¶ci o jego lekkoduchostwie, to s± sprawy powierzchowne, które czêsto nijak siê maj± do g³êbi, która skrywa siê pod migoc±c± powierzchni±. Mo¿e i bywa³ beztroski, hulaszczy, weso³kowaty. Przede wszystkim by³, jak wielu ludzi wra¿liwych, a i przy okazji chowanych w pewnej izolacji od od ¿ycia, nieprzystosowany do walki z nim, nie przygotowany do znoszenia jego trudów. I rekompensowa³ sobie te trudy, jak i niezwyk³y, bezustanny twórczy wysi³ek na najwy¿szym poziomie, ucieczkami w beztrosk±, dzieciêc± swawolê. Jednak pod tymi ¶wiecide³kami b³yszcza³ wielki duch ¶wiat³em czystym jak gwiazda. To poczucie, ¿e ¿ycie nieuchronnie koñczy siê, ca³e jest biegiem ku ¶mierci, i powinno byæ postrzegane w³a¶nie z takiej perspektywy, ¿e ¶mieræ, przypomnienie i symbol tej skoñczono¶ci, mo¿e byæ pozytywn± warto¶ci±, nadaj±c± szczególn± cenno¶æ dniom naszego ¿ycia, ucz±c± nas szacunku i uwa¿no¶ci wobec skoñczonego czasu, wobec ostatecznego rozliczenia, jest ¶wiadectwem podej¶cia filozoficznego, wcale nie powszechnego w owych czasach - i tak¿e nie w naszych. Brzmi± w nim echa stoików, choæ raczej niemo¿liwym jest, by Mozart czyta³ Marka Aureliusza. Wielko¶æ muzyki jednak sz³a w parze ze szlachetno¶ci± duszy, która j± tworzy³a i wysy³a³a ku gwiazdom. Tak, smutno i mnie, ¿e nie czu³ spokoju spe³nienia, choæ mia³ pe³n± ¶wiadomo¶æ i poczucie swego talentu. Choæ w³a¶nie jego tak mocny determinizm pociesza mnie - on znajdowa³ w nim uspokojenie. To by³o jego "es muss sein". Pocieszam siê te¿, ¿e byæ mo¿e jednak choæ w jakim¶ stopniu by³ zadowolony z tego, co nam pozostawia. I mo¿e podejrzewa³, ¿e ju¿ t± cz±stk± swoich mo¿liwo¶ci, sam podleg³y w³adzy ¶mierci, zapracowa³ na nie¶miertelno¶æ. Szkoda mi te¿, ¿e nie czu³ siê w pe³ni szczê¶liwy jako cz³owiek, i ¿e tutaj ca³kiem ju¿ chyba nie by³ pewien swojej warto¶ci, jakby nie móg³ przerzuciæ ¶wiat³a swego geniuszu na resztê swojej osobowo¶ci. Wiem, gdzie chcia³abym dzisiaj byæ...:) Nie zawsze mo¿na zrealizowaæ wszystko, co by siê pragnê³o, jednak bêdzie jeszcze, jak wierzê, wiele okazji... Mo¿e w przysz³ym roku...:) http://www.youtube.com/watch?v=6EGWmElj6PM&feature=related Tytu³: Z teologi± na TY Wiadomo¶æ wys³ana przez: chingate Grudzieñ 05, 2011, 01:48:53 Naprawdê wzruszaj± mnie szlachetne intencje moich znakomitych Przedmówców, wszelako zgodziæ siê z ich tezami nie mogê. Piszesz, Drogi Patryku: " To ówczesny, XVIII-wieczny Ko¶ció³ og³osi³ Mozarta masonem-heretykiem - wiedeñska Katedra odmówi³a przecie¿ pe³nej ceremonii pogrzebowej. Dzi¶ jest inaczej - w noc ¶mierci 4/5 XII w wielu ¶wiatyniach Europy odprawiane s± ³aciñskie Msze ¿a³obne za jego duszê, których mistycyzm wzmaga odgrywane wówczas niedokoñczone Requiem..."
Patryku, oficjalne zdanie Ko¶cio³a nie ma chyba znaczenia wobec faktu, ¿e Mozart, wstêpuj±c do lo¿y masoñskiej, sam obra³ drogê herezji. Znam oczywi¶cie te wypowiedzi Mozarta, które jego wielbiciele wykorzystuj± do apologii Wolfiego jako cz³owieka wierz±cego. Przy okazji odniosê siê do postu Koz³a- teza o rzekomym "herety¼mie" chrze¶cijañstwa to jeden z ulubionych argumentów niedowiarków i socjalistycznych "teologów". Chrze¶cijañstwo nigdy nie by³o sekt± ani herezj±, albowiem pierwsi chrze¶cijanie nie byli judaistami odstêpuj±cymi od judaistycznych dogmatów. Podobnie jak muzu³manie, chrze¶cijanie stali siê SOB¡ w jednym dniu, gwa³townie i cudownie, nie tworz±c sekty i nie heretyzuj±c. Oczywi¶cie w czasach komuny lansowano pseudonaukowe teorie, wedle których chrze¶cijañstwo wywodzi³o siê z "sekty esseñczyków". Przemilczmy to lito¶ciwie. Ale ad rem. Nie w±tpiê w to, ¿e Mozart mia³ szlachetn± i bogat± duszê. Bynajmniej, nie jest tu dla mnie argumentem jego Requiem, napisane w szczególnym momencie jego ¿ycia, raczej wolê postrzegaæ jego duchowo¶æ przez pryzmat "Don Giovanniego". Muszê ju¿ spadaæ, bo rano do roboty wstajê o 4 i rowerem bêdê pogina³ przez pó³ wyspy, pozdrav, dobranoc pch³y na noc, kalaruchy do poduchy i co tam jeszcze. Tytu³: Z teologi± na TY Wiadomo¶æ wys³ana przez: Aleksias Grudzieñ 05, 2011, 03:09:04 Zatem zgadzamy siê w najwa¿niejszej sprawie - wielko¶ci Mozartowskiego ducha:) Mniej istotne jest, w moim mniemaniu, jakie konkretnie dzie³a doprowadzi³y nas do tej konkluzji;) Za¶ co do jego religijno¶ci - có¿, s± rzecz jasna jego wypowiedzi, raczej nie ¶wiadcz±ce o braku wiary w Opatrzno¶æ - w jakim to pozostawa³o stosunku do oficjalnych dogmatów katolicyzmu, trudno mi dyskutowaæ. I jest ten ogrom dzie³ muzyki sakralnej, jakie stworzy³ - samych w sobie bêd±cych, a przynajmniej mog±cych byæ rodzajem modlitwy.
Dalej, S³awku, wchodzimy w delikatn± sferê dyskusji o religii. Twój post, jak i Konrada, i Patryka, otwiera pole fascynuj±cej dyskusji, i a¿ siê o ni± prosi:)) Ale i znów mo¿e staæ siê potencjalnym ¼ród³em spiêæ. Nie w±tpiê, ¿e potrafimy dyskutowaæ z najwiêkszym obiektywizmem i szacunkiem wobec siebie i swoich przekonañ. Jednak przeszli¶my tu ju¿ kilka kryzysów z powodu sprzeczek i zadra¿nieñ. Proponujê, aby je¶li ju¿ koledzy mieliby rozmawiaæ o takich kwestiach, jak: czy chrze¶cijañstwo by³o czy nie by³o sekt±, oraz czy masoneria jest herezj±, podyskutowali o tym na przyk³ad na w±tku historycznym, i przestrzegaj±c maksymalnej tolerancji. Zachowajmy ten jeden z piêkniejszych w±tków na tym forum w mo¿liwie jak najlepszym stanie.:) Tytu³: Z teologi± na TY Wiadomo¶æ wys³ana przez: fille007 Grudzieñ 05, 2011, 11:06:27 Bynajmniej, nie jest tu dla mnie argumentem jego Requiem, napisane w szczególnym momencie jego ¿ycia Do pó¼nych dzie³ sakralnych nale¿y te¿ g³êboki, zamy¶lony motet Ave verum D-dur KV 618 z czerwca 1791. Osobi¶cie jestem ca³kowicie spokojna o duszê Wolfganga. Zreszt± nie nam j± os±dzaæ. Tytu³: Z teologi± na TY Wiadomo¶æ wys³ana przez: Mozart Grudzieñ 05, 2011, 17:56:03 To poczucie, ¿e ¿ycie nieuchronnie koñczy siê, ca³e jest biegiem ku ¶mierci, i powinno byæ postrzegane w³a¶nie z takiej perspektywy, ¿e ¶mieræ, przypomnienie i symbol tej skoñczono¶ci, mo¿e byæ pozytywn± warto¶ci±, nadaj±c± szczególn± cenno¶æ dniom naszego ¿ycia, ucz±c± nas szacunku i uwa¿no¶ci wobec skoñczonego czasu, wobec ostatecznego rozliczenia, jest ¶wiadectwem podej¶cia filozoficznego, wcale nie powszechnego w owych czasach - i tak¿e nie w naszych. Brzmi± w nim echa stoików, choæ raczej niemo¿liwym jest, by Mozart czyta³ Marka Aureliusza. Wielko¶æ muzyki jednak sz³a w parze ze szlachetno¶ci± duszy, która j± tworzy³a i wysy³a³a ku gwiazdom. Piszesz, Asiu, uderzaj±c w najczulsze struny... Zupe³nie w duchu Annette Kolb, autorki niezwyk³ej, rozfilozofowanej biografii Mozarta (choæ jej muzyczne fascynacje objê³y tak¿e innych twórców, choæby Wagnera). Nikt z tak± wra¿liwo¶ci± nie podj±³ siê psychoanalizy geniuszu Wolfiego. Jeste¶cie pokrewnymi duszami... Równie¿ Kolb uwa¿a Mozarta za cz³owieka g³êboko wierz±cego; na ten temat rozpisuje siê bardzo piêknie, porównuj±c jego religijno¶æ (która, jak zauwa¿a, mo¿e byæ elementem krytyki ze strony religijnych purystów) z religijno¶ci± Bacha itd. (niestety, nie mam w Poznaniu tej ksi±¿ki). Ponoæ w rozmowie z pewnym Niemcem-protestantem w czasie podró¿y do Frankfurtu (rok przed ¶mierci±) Mozart wy³o¿y³ swój pogl±d na sprawy wiary... Przyzna³, ¿e jest ufaj±cym w Opatrzno¶æ katolikiem, wspomnia³ swe lata m³odzieñcze i swoj± niezwyk³± (uwarunkowan± ojcowskim wychowaniem ;)) pobo¿no¶æ. Pó¼niej we Wiedniu - jak przyzna³ - uleg³o to zmianie, ale ilekroæ wchodzi do ¶wi±tyni, ws³uchuje siê w Kyrie, Gloria, wyznanie wiary Symbolum Nicaenum itd - ³za krêci mu siê w oku, z trwog± próbuje sobie wyobraziæ rzeczy ostateczne. Mia³ te¿ zarzuciæ swemu luterañskiemu rozmówcy brak odniesieñ do religii, laicyzacjê protestanckiego, o¶wieceniowego spo³eczeñstwa, kultury. Oczywi¶cie, obcuj±cy w krêgach arystokracji o¶wieceniowej Mozart odrzuca³ pewne zasady Ko¶cio³a, w inne - te podstawowe, dogmatyczne - wierzy³ ca³ym swym sercem. Jego duchowo¶æ wyra¿a siê w filozofii Requiem, ale i Czarodziejskiego fletu. Jest pe³na sprzeczno¶ci - ale w jej centrum stoi chrze¶cijañskie Credo. Osobi¶cie jestem ca³kowicie spokojna o duszê Wolfganga. Ja równie¿! Tylko osoba o g³êbokim przywi±zaniu do tradycji Ko¶cio³a - mimo ogromnych trudno¶ci stwarzanych przez jednego jego przedstawiciela, ksiêcia arcybiskupa Colloredo - stworzyæ mo¿e takie arcydzie³a. http://www.youtube.com/watch?v=6KUDs8KJc_c - Ave Verum Corpus (L. Bernstein !) http://www.youtube.com/watch?v=M4pCxdWu1lo - Laudate pueri z Vesperae solennes de Confessore (S. Stuligrosz, M. Cichocka) http://www.youtube.com/watch?v=1eZ5SqqXXCk - Kyrie d-moll KV 341 (Philippe Herreweghe) Na mozart-archiv.de znale¼æ mo¿na najpiêkniejsze (obok KV 341) Kyrie C-dur KV 323 i Es-dur KV 322. Tytu³: Z teologi± na TY Wiadomo¶æ wys³ana przez: Aleksias Grudzieñ 06, 2011, 00:20:46 Ne t'en fais pas, mon ami;)) 8) Chyba nasz kolega wprowadzi³ nam na forum atmosferê jêzykowego stresu ;)
Byæ mo¿e czê¶ciej mówimy, ¿e ufamy czemu¶, jednak ufaæ w co¶, choæ rzadsze, jest równie¿ w³a¶ciwe. Niestety nie znam Annette Kolb, a je¶li jest pokrewn± dusz±, bardzo chêtnie j± poznam. Pewnie tak, bo idea filozofowania jest mi bardzo bliska:)) Musisz mi kiedy¶ po¿yczyæ tê ksi±¿kê:) Zanim zacznê kontemplowaæ Offertorium, do tego wspania³ego zestawu, jaki przygotowa³e¶, chcia³am dorzuciæ jeszcze jedn± per³ê. Kyrie z Wielkiej Mszy c-moll - sama esencja duchowo¶ci:) http://www.youtube.com/watch?v=hieCzEZwRw4&feature=related Tytu³: Z teologi± na TY Wiadomo¶æ wys³ana przez: kozio³ Grudzieñ 06, 2011, 01:20:46 Przy okazji odniosê siê do postu Koz³a- teza o rzekomym "herety¼mie" chrze¶cijañstwa to jeden z ulubionych argumentów niedowiarków i socjalistycznych "teologów". Chrze¶cijañstwo nigdy nie by³o sekt± ani herezj±, albowiem pierwsi chrze¶cijanie nie byli judaistami odstêpuj±cymi od judaistycznych dogmatów. Podobnie jak muzu³manie, chrze¶cijanie stali siê SOB¡ w jednym dniu, gwa³townie i cudownie, nie tworz±c sekty i nie heretyzuj±c. Oczywi¶cie w czasach komuny lansowano pseudonaukowe teorie, wedle których chrze¶cijañstwo wywodzi³o siê z "sekty esseñczyków". Przemilczmy to lito¶ciwie. Musammanie drogi, bez urazy ale mo¿e tak oto odpowiem ze swej strony - to o czym piszesz, to kompletna bzdura, podobnej bzdury dawno ¿em ju¿ nie slysza³..a utrzymujê kontakt z ludzmi dla których temat ten, stanowi przedmiot badañ od wielu d³ugich lat..Powtórzê wiêc raz jeszcze - nie rzekomym "heretyzmie', ale wrêcz niemal oczywistym heretyzmie w ³onie judaizmu - i to od samej podstawy, g³ównego za³o¿enia tej pierwotnej sekty (bo w tamtym czasie jeszcze nie uznanej za oficjaln± religiê na mocy litery prawa).. Teza o owym heretyzmie chrze¶cijañstwa nigdy nie by³a te¿ argumentem jedynie dla niedowiarków i jak to okre¶li³e¶ "socjalistycznych teologów", lecz rzeczowym stwierdzeniem opartym na rzetelnych d³ugotrwa³ych badaniach powa¿nych ludzi nauki w ró¿nych czê¶ciach ¶wiata (historyków, biblistów, archeologów itd..) - zreszt± stwierdzenie to niebezpodstawne, bo opieraj±ce siê na podobnych stwierdzeniach ludzi obeznanych (wtajemniczonych) z tematem ¿yj±cych w wiekach poprzednich - i czerpi±cych ze ¼róde³, których datowanie siêga g³êboko wstecz, nawet do pierwszych wieków chrze¶cijañstwa i wcze¶niej..Z kolei ci w ¿adnej mierze nie mogli byæ i nie byli "socjalistycznymi teologami".. Ca³e bowiem chrze¶cijañstwo zawiera w sobie wiele zapo¿yczeñ z innych oficjalnych i tych mniej oficjalnych wyznañ o charakterze czysto sekciarskim..Ju¿ nawet pomijaj±c judaizm z którego wysz³o, we¼my chocia¿by zaratusztrianizm z którego zapo¿yczono takie elementy jak: zmartwychwstanie, niepokalane poczêcie, mesjanizm-zbawiciel, s±d ostateczny, czy¶ciec, niebo, piek³o..nawet dogmatu Trójcy mo¿na siê doszukiwaæ..Dalej, mazdaizm i co chyba najwa¿niejsze (pomijaj±c przy tym cal± ta sektê esseñczyków) Mitraizm - który powsta³ i sta³ siê religi± pañstwow± na d³ugo przed chrze¶cijañstwem..Z mitraizmu ewidentnie zapo¿yczono: nie¶miertelno¶æ duszy, dzieñ narodzin cz³owieka-boga (25 XII by³ wcze¶niej czczony jako dzieñ narodzin boga Mitry), krwawa ofiara i zbawienie - zdumiewaj±co zbie¿ne z odkupieniem, chrzest poprzez rytua³ obmycia (zreszt± w judaizmie równie¿ stosowany), chleb i wino..ba, nawet komunia i znak krzy¿a (hostie) - w tym okresie znakiem chrze¶cijañskim nie by³ krzy¿, lecz RYBA..nie wspominaj±c o kilku cudach z ¿yciorysu Jezusa, jak choæby przemiana wody w wino (cud w Kanie - wspomina o tym jedynie Jan, tak jakby pozostali nie mieli o nim zielonego pojêcia..hm, Jan spisa³ swoj± relacjê jako ostatni, wtedy wiêc kiedy wszyscy ju¿ dawno nie ¿yli ;) ) Nic wiêc dziwnego, ¿e chrze¶cijañstwo ju¿ po zdobyciu prymatu zwalcza³o mitraizm tym bardziej, im bardziej siê do niego upodabnia³o..Nieprzypadkowo zatem w okresie pó¼nego cesarstwa na ruinach licznych mitreów (tylko w samym Rzymie by³o ich chyba z seta, podczas gdy w tym samym czasie chrze¶cijañskich, dos³ownie wcale) powstawa³y chrze¶cijañskie ko¶cio³y (np bazylika San Clemence, czy ko¶ció³ Santa Prisca), a gdy za cezara Konstantyna i potem Teodozjusza sta³o siê religi± pañstwow±, proces ten osi±gn±³ swoje apogeum - do V-VI w wszystkie je przejêto, zamieniono na ko¶cio³y, lub po prostu zburzono.. Taka ciekawostka - nawet grota w Bethelem w której to rzekomo (wg przyjetej tradycji) mia³ przyj¶æ na ¶wiat przysz³y Zbawiciel, s³u¿y³a pierwotnie jako miejsce kultu boga Mitry.. Tak Musammanie, to prawda ¿e pierwsi chrze¶cijanie, wliczaj±c w to zarówno bezpo¶rednich ¶wiadków wydarzeñ (uczniowie) jak i samego za³o¿yciela tego wyznania byli judaistami, byli krótko rzecz ujmuj±c ¯ydami - wszyscy bowiem byli obrzezani, w³±cznie z Jezusem z Nazaretu (mówi o tym wyra¼nie ewangelista £k). Pocz±tkowo przestrzegali równie¿ litery Prawa, ale tylko pocz±tkowo..tj do momentu dzia³añ podjêtych przez Szaw³a (Paw³a) z Tarsu - odrzucaj±cego nakaz stosowanie tego¿ rytua³u i zezwalaj±cego na przyjmowaniu do grona nowych wyznawców wszystkich nieobrzezanych (tj pogan)..jak równie¿ pod wp³ywem jedynie "snu piotrowego" - zezwolenie na spo¿ywanie nie tylko stworzeñ "nieczystych", ale wszystkiego co siê rusza...by³o to zatem ewidentne przeciwstawienie siê zapisanym prawom w judaizmie, prawom ustanowionym przez samego Boga Ojca.. dla pewno¶ci, coby znów samo siê nie skasowa³o..t± czê¶æ posta wbije teraz cd za moment.. Tytu³: Z teologi± na TY Wiadomo¶æ wys³ana przez: kozio³ Grudzieñ 06, 2011, 02:42:24 cd odpowiedzi na post Musammana..
Problem tkwi jednak w czym¶ znacznie powa¿niejszym, stanowi±cym podstawê judaizmu tj uderzeniem w podstawowy dogmat tego wyznania - wiarê w jedynego i tylko jedynego Boga Ojca..Natomiast wypowiadane przez Jezusa s³owa "Jestem, Jam Jest" (YHWH) odnosz±ce siê w stosunku do samego siebie, by³y tego dogmatu zaprzeczeniem - bo oto cz³owiek z krwi i ko¶ci, nie do¶æ ¿e osmiela siê wypowiadaæ g³o¶no zakazane w Prawie imiê Boga, to jeszcze tym samym zrównuje istotê ludzk± z Bogiem..Wiecej, okre¶la samego siebie tym¿e imieniem - jakoby On i Ojciec s± jednym, stanowi± jedno, s± jednym i tym samym w trzech osobach.. Owa troista natura Boga, nie by³a wiêc w rozumieniu ówczesnych wyznawców judaizmu czystym monoteizmem, a wrêcz zgo³a czym¶ przeciwnym - by³o to zatem najwieksze z dopuszczalnych blu¼nierstw..ju¿ wiêkszego byæ nie mog³o (i m.in. za to w³asnie Rabbuni zosta³ skazany na ¶mieræ, zreszt± zamachów na jego ¿ycie by³o znacznie wiêcej - choæby taki oto przyk³ad pierwszy z brzegu, w rodzinnym mie¶cie Nazaret (£k 4;28-30).. Skoro wiêc blu¼nierstwo, to tym samym i herezja w ³onie judaizmu (potem z kolei "odczepieñstwo", zas w oczach Rzymu - jedna z b.wielu sekt dzia³aj±cych w owym czasie na obszarze ogromnego Imperum Romanum) - taka sama herezja jak parê wieków pó¼niej Arianie w ³onie chrze¶cijañstwa, kwestionuj±cy dogmat Trójcy i jedynie bosk± naturê Chrystusa (czy analogicznie jak d³ugo d³ugo potem odczepieñcy od wiary katolickiej - protestantyzm, prawos³awie itd..w³±cznie z ca³± rzesz± sekt typu Jehowi i tym podobnych.. Tak wiêc stwierdzenie ¿e "stali siê SOB¡ w jednym dniu" - to nazbyt wielkie uproszczenie, na dodatek zasadniczo mijaj±ce siê z prawd±.. To Twój osobisty pogl±d Musammanie ?..kto w ogóle tak powiedzia³, gdzie to jest napisane ?? - no chyba ¿e tylko w jakim¶ katechizmie.. W ka¿dym bez wyj±tku procesie historycznym (a wiêc i tym przypadku) nic nie powstaje ot tak samo z siebie. Wszystko musi mieæ swój pocz±tek i kolejne etapy rozwoju, a¿ do osi±gniêcia w pe³ni ukszta³towanego tworu, zjawiska..Musi istnieæ przyczyna i koñcowy skutek - samo z siebie to mo¿na np odruchowo chwyciæ i zapaliæ papierosa..ale i tu nie bardzo, bo nawet takowa prosta czynno¶æ jest wynikiem kilku sk³adowych elementów, czynników - wystepuj±cych w zwi±zku przyczynowo-skutkowym.. Co do sekty esseñczyków (aram.hassayah - uzdrowiciel, uzdrowiciele) - otó¿ nie przemilczajmy tego lito¶ciwie.. Nie jest to bowiem ani teoria pseudonaukowa, ani lansowana jedynie w czasach komuny (to kolejna nieprawda) - opiera siê ona na wynikach d³ugoletnich badañ ¼ród³owych, prowadzonych na d³ugo przed komun± i trwaj±cych wci±¿ nadal i po niej (równiez w czasie obecnym) - trwajacych odk±d tylko z pocz. XX w odkryto zwoje w Qumram (zwane te¿ zwojami znad M.Martwego), a ¼ród³a to niema³ej warto¶ci..bo powsta³e nie tylko w pierw.wiekach chrzescijañstwa, ale i pochodz±ce z II-III wieku p.n.e I tak na dobra sprawê teoria wcale nie pozbawiona sensu - wiele cech zbie¿nych z pierwotnym, czy nawet i pó¼niejszym chrze¶cijañstwem (praktykowanie celibatu, rytua³ obmycia poprzez chrzest, Nauczyciel Sprawiedliwo¶ci, chleb i wino podczas wieczerzy, czy w ge¶cie protestu wzglêdem ¶wiatyni jerozolimskiej - obchodzenie ¶wiêta Pesach dzieñ wcze¶niej...co¶ to przypomina - w W.czwartek, a nie pi±tek jak wiêkszo¶æ wyznawców judaizmu..) Ale to szeroka tematyka, wiêc mozna pisaæ i pisaæ...szkoda nadwyrê¿aæ sobie miê¶ni d³oni.. Tytu³: Z teologi± na TY Wiadomo¶æ wys³ana przez: chingate Grudzieñ 06, 2011, 21:13:08 Chrze¶cijañstwo narodzi³o siê w jednym momencie- w momencie Zmartwychwstania, a wiêc wtedy, gdy wype³ni³o siê S³owo. Esseñczycy nie mieli nic wspólnego z chrze¶cijanami.
Tytu³: Z teologi± na TY Wiadomo¶æ wys³ana przez: kozio³ Grudzieñ 07, 2011, 01:09:11 A to ciekawe, ¿e dopiero od tego momentu...szkoda tylko, ¿e Kefas a u¶ci¶laj±c Marek pisz±cy pod jego dyktando, nic a nic nie wiedzieli o tym najwiêkszym z cudów (podobnie zreszt± jak o innym, cudzie "pokrewnym" tj wskrzeszeniu £azarza, bo zdaje siê wzmiankuje o tym jedynie czwarty, ostatni z ewangelistów Jan - przy okazji warto zwróciæ uwagê na oryginalne hebrajskie t³umaczenie imienia £azarz..brzmi niezwykle ciekawie ;))..nie wiedzieli, bo jest rzecz± niebywa³± ¿eby o najwiêkszym z cudów w dziejach ludzko¶ci nie wspomnieæ ni s³owem - nie wiedzieli, poniewa¿ ostatnie perykopy z euangelion Marka o tym wydarzeniu mówi±ce - to nic innego jak pó¼niejsza interpolacja, pochodz±ca pewnikiem z wieków ¶rednich..Ich wspólnie spisana relacja koñczy siê bowiem jedynie na krótkiej, jednowersowej wzmiance o pustym grobie..
A czy esseñczycy mieli, czy nie mieli co¶ wspólnego z chrze¶cijañstwem ?..trudno jednoznacznie dociec (nawet je¶li podobnie jak u pierwotnych chrze¶cijan, cechowa³a ich wspólnota dóbr materialnych, ¿yj±c tak jak i oni w tworzonych przez siebie komunach..) - przecie¿ zniknêli nagle (mo¿e gwa³townie) z areny dziejów, w trakcie lub w chwilê po upadku powstania ¿ydowskiego z 70 r..w tym miejscu ¶lad po nich ju¿ bezpowrotnie siê urywa. Osobi¶cie, bardziej ni¿ chrze¶cijan widzia³bym w nich sektê joanitów (pokrewne - ugrupowanie uczniów Jana Chrzciciela...Tak tak, Chrzciciel te¿ posiada³ swoich uczniów..i to nie tylko przed, czy w trakcie, ale te¿ ju¿ i po zakoñczeniu dzia³alno¶ci swojego rówie¶nika kuzyna (pomimo i¿ obydwaj ju¿ od dawna nie ¿yli) - momentami, jeszcze za ¿ycia i po..wyra¼nie dostrzegalna jest nawet owa rywalizacja pomiêdzy dwoma "pokrewnymi" od³amami..;) Tytu³: Z teologi± na TY Wiadomo¶æ wys³ana przez: Aleksias Grudzieñ 08, 2011, 00:02:00 Dzi¶ na TVP Kultura La Betulia liberata - czyli Betulia wyzwolona
Oratorium z librettem wed³ug Pietro Metastasia, stworzonym na podstawie biblijnej historii Judyty i Holofernesa z apokryficznej Ksiêgi Judyty. Opisuje ona historiê konfliktu Izraelitów z Asyryjczykami, których wojskami dowodzi³ ¶wietny wódz Holofernes. Armia Izraela zajê³a wówczas miasto Betuliê. Holofernes rozpocz±³ oblê¿enie i kiedy miasto nie mog³o siê ju¿ d³u¿ej broniæ, jedna z kobiet, piêkna wdowa Judyta, postanawia sama ocaliæ Betuliê. Po modlitwie wieczornej, piêknie odziana, udaje siê do obozu Asyryjczyków, ka¿e siê zaprowadziæ do Holofernesa i uwodzi go w ci±gu trzech dni. Czwartego dnia podczas wieczerzy, gdy wódz upija siê i zasypia, Judyta odcina mu g³owê, wk³ada do kosza i wraca do Betulii. O ¶wicie g³owê Holofernesa wywieszono na murach miasta. Na ten widok wojsko asyryjskie pierzch³o w pop³ochu, a Izraelici udali siê za nimi w pogoñ i pokonali. Có¿, mo¿e by³o to do¶æ drastyczne posuniêcie, jednak niew±tpliwie okaza³o siê skuteczne:) Podobna jest i tre¶æ libretta do oratorium, zwanego "Azione sacra", ¶wiêt± sztuk±. Wystêpuj± tu Ozjasz, gubernator Betulii, Judyta wdowa po Manassehu, Achior ksi±¿ê Ammonitów, Amital ksiê¿niczka Izraelska, wodzowie Coro i Cabri oraz chór Betulian. Asyryjski genera³ przystêpuje do oblê¿enia Betulii. Otacza miasto i odcina mu dop³yw wody. Los obroñców wydaje siê przes±dzony. Kiedy ksi±¿ê Betulii, Ozjasz, jako przywódca religijny, d³ugo rozwa¿a, co nale¿y czyniæ, Judyta decyduje siê na stanowcze dzia³anie. ¦mia³o wkracza do obozu nieprzyjaciela, gdzie zdobywa zaufanie Holofernesa, oczarowuje go, po czym ucina mu g³owê. Oratorium sk³ada siê z dwóch czê¶ci, w których mie¶ci siê szesna¶cie arii, z partiami solowymi i chóralnymi. Podobno nie zosta³o w ogóle wykonane za ¿ycia Mozarta. Oto uwertura do tego dzie³a: http://www.youtube.com/watch?v=tKhcfx-N6Fc Tytu³: Odp: Z teologi± na TY Wiadomo¶æ wys³ana przez: Monika_Aleksandra Grudzieñ 08, 2011, 21:20:59 Mam nadziejê, ¿e siê odnajdziecie po modyfikacji w±tku.
Tytu³: Odp: Z teologi± na TY Wiadomo¶æ wys³ana przez: aro 59 Grudzieñ 09, 2011, 09:05:50 Wiele pracy Moniko zrobi³a¶
Dziêkujê Tytu³: Odp: Z teologi± na TY Wiadomo¶æ wys³ana przez: aro 59 Luty 26, 2012, 23:05:55 Cz³owiek czy chce czy nie chce jest istot± religijn±. I nawet teraz i w przysz³o¶ci to siê nie zmieni.
Jest to nasze ewolucyjne dziedzictwo. Wiara w Boga by³a ludziom potrzebna i jest ludziom potrzebna. Jako, ¿e by³a potrzebna i by³a kultywowana, przez to wpisa³a siê na trwa³e w nasze geny (bo) i bez tej wiary ludzie nie potrafili i nie potrafi± daæ sobie rady ze sob±, swoim ¿yciem w spo³eczeñstwie. Religie powsta³y i s± nawet nie po to, by wierzyæ w ¿ycie po ¶mierci, ale by lepiej nam siê ¿y³o ze sob±. W religiach chodzi o regulacjê naszych zachowañ, wierzymy, ¿e za dobre uczynki spotka nas nagroda, bo „dobro wraca”, ale korzy¶ci, jakie z tego odnosimy, s± przede wszystkim spo³eczne. Religia wymaga od nas ¿ycia zgodnego z nienaruszalnymi zasadami (bo obk³ada konkretnymi sankcjami intencje jakie stoj± za naszym sposobem zachowania), bo tylko takie ¿ycie gwarantuje spo³eczeñstwu stabilno¶æ, inaczej z ka¿dego z nas wysz³oby zwierzê („hulaj dusza piek³a nie ma”) i wypracowany przez pokolenia porz±dek szybko za³ama³by siê. Celebrowanie bosko¶ci w miejscach kultu równie¿ odnosi siê do naszej estetyki. Ludzie od zarania dziejów chc± prze¿ywaæ co¶ wznios³ego. Jest nawet takie powiedzenie, je¶li chce siê podnie¶æ rangê jakiego¶ wydarzenia kulturalnego: „ludzie (chodzili) chodz± na to jak na mszê”. Tytu³: Odp: Z teologi± na TY Wiadomo¶æ wys³ana przez: TeresaGrob Luty 27, 2012, 02:04:16 Religia wymaga od nas ¿ycia zgodnego z nienaruszalnymi zasadami (bo obk³ada konkretnymi sankcjami intencje jakie stoj± za naszym sposobem zachowania), bo tylko takie ¿ycie gwarantuje spo³eczeñstwu stabilno¶æ, Tytu³: Odp: Z teologi± na TY Wiadomo¶æ wys³ana przez: aro 59 Luty 27, 2012, 08:19:06 Najlepiej (najszczê¶liwiej) czujemy siê w niewielkich grupkach wspólnot rodzinnych, znajomych i przyjació³ i
na otwartej przestrzeni natury, czujemy siê najbardziej szczê¶liwi. Bo to jest nasze wyobra¿enie raju. A nasze wyobra¿enie raju, to nic innego, jak podkoloryzowana afrykañska sawanna, kolebka naszej ludzko¶ci zakodowana w genach. A nasze wyobra¿enie o przebywaniu w raju w nielicznym towarzystwie ludzi, w ma³ych grupkach znajomych, równie¿ nawi±zuje do naszego ewolucyjnego dziedzictwa, jako, ¿e nasi przodkowie funkcjonowali w niewielkich grupach ³owiecko-zbierackich, w których ka¿dy zna³ ka¿dego. Kraina wiecznej szczê¶liwo¶ci jawi siê zatem, jako swoisty powrót do naturalnych ¼róde³. Sk³onno¶æ do nich wykazuj± wszyscy ludzie, bez wzglêdu na zamieszkiwany zak±tek ¶wiata, od malowniczych archipelagów, po skut± lodem Skandynawiê, nawet ma³e dzieci, przecie¿ dzi¶ od najm³odszych lat przyzwyczajane do rzeczywisto¶ci hipermarketów, miejskich placów zabaw i zgie³ku ulic. Tytu³: Odp: Z teologi± na TY Wiadomo¶æ wys³ana przez: Monika_Aleksandra Luty 27, 2012, 10:07:05 Obawiam siê Marku, ¿e ka¿dy inaczej wyobra¿a sobie raj, tak samo jak i piek³o. Mo¿e dla niektórych, mo¿liwo¶æ pój¶cia do marketów, to istny raj?
Tytu³: Odp: Z teologi± na TY Wiadomo¶æ wys³ana przez: aro 59 Luty 27, 2012, 11:01:15 Tak jak w tym kawale:
Umar³ polityk. Staje przed ¶w. Piotrem, a ten mówi mu: „teraz jest tak, ¿e ka¿dy mo¿e sobie wybraæ gdzie chce byæ, w Niebie czy w Piekle po tym jak na próbê pobêdzie trochê w Niebie trochê w Piekle.” Polityk zjecha³ wind± do Piek³a, a tam mnóstwo chêtnych dziewczyn, pe³no jedzenia i co niemiara u¿ywek. Nastêpnie wyjecha³ wind± no Nieba, a tam zielona ³±czka, w tle o¶nie¿one góry, jakie¶ drzewa, horyzont z morzem, muzyka mi³a dla ucha. Wraca do ¶w. Piotra i mówi: „podoba mi siê tu i tu, ale ja jednak jestem rozrywkowy i wybieram Piek³o.” Zje¿d¿a winda na dó³, otwieraj± siê drzwi, a tam wielkie, ¶mierdz±ce wysypisko ¶mieci, ludzie w potarganych ³achach, zbieraj± je do worków. Diabe³ daje mu worek i zagania do roboty. Polityk: „przecie¿ wczoraj by³o tu co innego!” A diabe³: „wczoraj to by³a kampania wyborcza dla ciebie.” Tytu³: Odp: Z teologi± na TY Wiadomo¶æ wys³ana przez: aro 59 Luty 27, 2012, 11:03:41 I bez sankcji (kara, nagroda) te¿ mo¿na ¿yæ zgodnie z z zasadami. To siê nazywa ludzka moralno¶æ. Sama przyzwoito¶æ ludzka tu nie starcza, bo wystarczy, ¿e bêdzie ³atwo¶æ dostêpu do atrakcyjnej pokusy (pokusa zawsze jest atrakcyjna i ³atwo dostêpna, bo inaczej nie by³aby pokus±), a obyczajno¶æ ludzka bierze w ³eb, albo by³by taki chaos w zachowaniach ludzkich, ¿e gorsz±ce sceny by³yby na równi ze scenami wznios³ymi. Nawet w internecie jest netykieta: http://pl.wikipedia.org/wiki/Netykieta Tytu³: Odp: Z teologi± na TY Wiadomo¶æ wys³ana przez: TeresaGrob Luty 27, 2012, 11:58:00 Owszem starcza. Dlaczego nie kradniesz? Czy tylko dlatego, ¿e religia i prawo tego zabraniaja.Ej¿e?
Tytu³: Odp: Z teologi± na TY Wiadomo¶æ wys³ana przez: tuco82 Luty 27, 2012, 12:11:21 Cz³owiek czy chce czy nie chce jest istot± religijn±. I nawet teraz i w przysz³o¶ci to siê nie zmieni. Jest to nasze ewolucyjne dziedzictwo. Wiara w Boga by³a ludziom potrzebna i jest ludziom potrzebna. Jako, ¿e by³a potrzebna i by³a kultywowana, przez to wpisa³a siê na trwa³e w nasze geny (bo) i bez tej wiary ludzie nie potrafili i nie potrafi± daæ sobie rady ze sob±, swoim ¿yciem w spo³eczeñstwie. Zacznê od koñca. S± ludzie ateistczni, którzy radz± sobie w ¿yciu nie gorzej ni¿ wierz±cy. Bywa równie¿ odwrotnie. A skoro zachodzi TO i TO, to oznacza, ¿e nie dopatrujê siê ¿adnej korelacji pomiêdzy "dawaniem sobie rady w ¿yciu" a "teologicznym statusem jednostki". ¯ycie rozumiem tutaj jako ¿ycie ka¿dego, ró¿norodnego cz³owieka. Cz³owiek jest istot± religijn±, je¶li ma takie potrzeby. W dawnych czasach wierzenia by³y prymitywne. Mam na my¶li politeizm, w którym przypisywano bogom ludzkie cechy. Wiara wynika³a ze strachu, niewiedzy i nieporadno¶ci. ¦wietnie to widaæ w Starym Testamencie, gdzie Bóg jawi siê jako surowy stwórca i m¶ciwy tyran. Tacy w³a¶nie byli wówczas ludzie, wiêc nie dziwne, ¿e tak tez wyobra¿ali sobie Boga. Zgadzam siê, ¿e dowodzi to naszemu ewolucyjnemu dziedzictwu. Jedna uwaga na temat religii i wiary: wed³ug mnie s± to pojêcia ró¿ne i skorzystam z Twoich s³ów Aro50, aby¶my siê lepiej zrozumieli. Wiara kultywowana i potrzebna to religia w wierze. Wiara niekultywowana i potrzebna to wiara. Wiara niekultywowana i niepotrzebna to ateizm lub agnostycyzm. Wiara kultywowana i niepotrzebna to....? jaki¶ osobliwy twór, który mogê nazwaæ szamañstwem lub magi±. Religie powsta³y i s± nawet nie po to, by wierzyæ w ¿ycie po ¶mierci, ale by lepiej nam siê ¿y³o ze sob±. W religiach chodzi o regulacjê naszych zachowañ, wierzymy, ¿e za dobre uczynki spotka nas nagroda, bo „dobro wraca”, ale korzy¶ci, jakie z tego odnosimy, s± przede wszystkim spo³eczne. Istniej± dobrzy atei¶ci i dobrzy wierz±cy. Podobnie istniej± ¼li atei¶ci oraz ¼li wierz±cy. Znów nie widzê korelacji. Gdyby¶ mia³ racjê Aro50, to zbiór zasad wyznaniowych, religijnych, zbiór zakazów i nakazów boskich W ZUPE£NO¦CI by wystarczy³. Ca³e prawo by³oby zbyteczne. Ale tak nie jest. (Pragnê przypomnieæ, ¿e tzw. Prawo Moj¿eszowe to by³o prawo nadane przez Jahwe a przy okazji mo¿emy je teraz interpretowaæ jako prawo dotycz±ce ówczesnej narodowo¶ci ¿ydowskiej). Cz³owiek "zwierzakiem stadnym" jest. Pomaganie sobie i te "dobre uczynki" wi±¿± siê z korzy¶ciami dla jednostek a w ujêciu ogólnym - z korzy¶ciami dla ca³ej grupy (spo³eczno¶ci). Ty widzisz w tej prawid³owo¶ci zas³ugê religii a ja widzê w niej ludzki gen i wymierne interesy jednostki. ... Na wiêcej wypowiedzi nie mam ju¿ czasu, ale chcia³bym jeszcze jasno spuentowaæ: w ogólnych przypadkach wiary religii nie uwa¿am za co¶ z³ego. Sam podzielam w paru kwestiach filozofiê Jezusa. Wiara potrafi czyniæ cuda... Ale czy Bóg potrafi? Tego nie wiem, bo nie wiem czy istnieje. Tytu³: Odp: Z teologi± na TY Wiadomo¶æ wys³ana przez: Monika_Aleksandra Luty 27, 2012, 12:53:54 Na szczê¶cie prawa moralne s± uniwersalne i w zasadzie powtarzalne, przynajmniej z grubsza, w ka¿dej religii.
problem polega na tendencjach naginania samej etyki, czy moralno¶ci, a to ju¿ ¼le pachnie. Tytu³: Odp: Z teologi± na TY Wiadomo¶æ wys³ana przez: tuco82 Luty 27, 2012, 13:46:13 Na szczê¶cie prawa moralne s± uniwersalne i w zasadzie powtarzalne, przynajmniej z grubsza, w ka¿dej religii. Zgadzam siê. Nie powinno dziwiæ, ¿e istniej± spory religijne, wojny religijne i kultury religijne. To walka nie o s³uszno¶æ "mojego boga" tylko walka o s³uszno¶æ mojej kultury i manifestowanie tej s³uszno¶ci ró¿nymi drogami. Najwiêksze religie na Ziemi opieraj± siê na istnieniu jedynego Boga, ale rozumianego w specyficzny i ró¿norodny sposób dla danego spo³eczeñstwa, kraju, "folkloru dziejowego".problem polega na tendencjach naginania samej etyki, czy moralno¶ci, a to ju¿ ¼le pachnie. Co do uniwersalno¶ci praw moralnych.... Tak - w ka¿dej obecnej kulturze takie czyny jak kradzie¿, gwa³t, morderstwo s± ujemnie nagradzane. Ró¿nica polega tylko na wielko¶ci wymierzonej kary. Nie jestem za obcinaniem r±k jako kara za kradzie¿, ale zdajê sobie sprawê, ¿e spo³eczno¶ci, w których taka zasada wyewoluowa³a zaakceptowa³y j±. Cz³owiek rodzi siê w ¶wiecie, w którym obowi±zuj± ju¿ takie regu³y. Byæ mo¿e w dalekiej przesz³o¶ci ludzko¶ci, istnia³y prawa moralne zupe³nie odwrotne od obecnie obserwowanych. Byæ mo¿e panowa³a anarchia. Dlaczego ju¿ nie ma plemion, w których pochwala siê kradzie¿, gwa³ty i zabójstwa? Poniewa¿ wymar³y, by³y zbyt s³abe ewolucyjnie aby przetrwaæ. Tak wiêc ewolucja nie dotyczy tylko biologii ale te¿ socjologii wraz z dynamik± moralno¶ci. Tytu³: Odp: Z teologi± na TY Wiadomo¶æ wys³ana przez: Janusz1228 Luty 27, 2012, 17:17:05 Dorzucê tylko ma³y kamyk do Waszych ciekawych my¶li:
Dzielmy ludzi na z³ych i dobrych, g³upich i m±drych, grubych i chudych itp itd. Ale nawet dokonuj±cych takich podzia³ów postrzegajmy bardziej grubych, nie ca³kiem chudych itp. itd. Za nic jednak nie gód¼my siê, aby dzieliæ nas wedle zasad: ten wierzy, a tamten nie. Ten wobec tego jest lepszy, a tamten - (biedaczyna) ubogi duchem. Niestety, ¿ycie mnie nauczy³o, ¿e takie podzia³y zwykle dokonuj± ludzie mieni±cy siê byæ tymi lepszymi... Tytu³: Odp: Z teologi± na TY Wiadomo¶æ wys³ana przez: bartus Luty 27, 2012, 18:17:49 Dorzucê tylko ma³y kamyk do Waszych ciekawych my¶li: Dzielmy ludzi na z³ych i dobrych, g³upich i m±drych, grubych i chudych itp itd. Ale nawet dokonuj±cych takich podzia³ów postrzegajmy bardziej grubych, nie ca³kiem chudych itp. itd. Za nic jednak nie gód¼my siê, aby dzieliæ nas wedle zasad: ten wierzy, a tamten nie. Ten wobec tego jest lepszy, a tamten - (biedaczyna) ubogi duchem. Niestety, ¿ycie mnie nauczy³o, ¿e takie podzia³y zwykle dokonuj± ludzie mieni±cy siê byæ tymi lepszymi... Januszu. Mam nadzieje,ze wypowiadajac ostatnie zdanie nie masz na mysli naszego forumijnego aro50 Tytu³: Odp: Z teologi± na TY Wiadomo¶æ wys³ana przez: Janusz1228 Luty 27, 2012, 18:30:25 tak, bartusie, spe³niê Tw± nadziejê: nie my¶la³em tu o nikim konkretnym, a tym bardziej o naszym dobrym, forumijnym duszku, jakim jest Marek. Gdybym o nim tak mysla³ - napisa³bym bez ogródek, liczac na ciekaw±, zawsze konstruktywn± z Markiem polemikê.
Tytu³: Odp: Z teologi± na TY Wiadomo¶æ wys³ana przez: aro 59 Luty 29, 2012, 00:13:42 Istot± wszystkich kultur jest religia, a cywilizacji niereligijno¶æ.
Ju¿ dzi¶ go³ym okiem widaæ, ¿e jest ogromny rozwój cywilizacji technicznej nie zrównowa¿ony przez rozwój kultury, która na naszych oczach coraz bardziej ulega wrêcz degradacji. Nast±pi³o zachwianie równowagi miêdzy materialnym a duchowym wymiarem ¿ycia. Cywilizacja techniczna wyzwala energie twórcze do coraz szybszego rozwoju, by zaspokoiæ przyjemno¶ci, chêæ zysku i posiadania, awansu, wygody, ale je¶li to nie jest równowa¿one przez kulturê, doprowadza do radykalnego egoizmu jednostki (i nawet spo³eczeñstw) i do zahamowania duchowego rozwoju. Jednostka z jej okre¶lon± efektywno¶ci± jest wpasowywana w przedsiêbiorcz± ca³o¶æ. Tak jak nauki przyrodnicze zajmuj± siê materialnym zewnêtrznym ¶wiatem, tak nauki humanistyczne wewnêtrznym ¶wiatem duchowym. Dzi¶, dla celów cywilizacji technicznej nast±pi³o przekszta³cenie nauki, (która s³u¿y³a kiedy¶ równie¿ do rozwoju humanistycznego,) w ga³±¼ przedsiêbiorczo¶ci. Je¶li kszta³cenie cz³owieka jest zorientowane tylko na zewnêtrzne cele, zostaje zredukowane do formowania wymiernych kompetencji, umiejêtno¶ci i kwalifikacji. A cz³owiek powinien podlegaæ ogólnemu rozwojowi, bo jest zwi±zkiem bêd±cych w równowadze przeciwieñstw. Jest istot± materialn± i duchow±, przyrodnicz± i tworz±c± kulturê, indywidualn± i wspólnotow±, aktywn± i kontemplatywn±, wychylon± ku przysz³o¶ci i zanurzon± w przesz³o¶æ, woln± i odpowiedzialn±, sprawiedliw± i kochaj±c±. Brak równowagi prowadzi do gro¼nych kryzysów. Sprawiedliwo¶æ bez mi³o¶ci przemienia siê w niesprawiedliwo¶æ, a mi³o¶æ bez sprawiedliwo¶ci jest emocjonaln± ¶lepot±. Wolno¶æ bez odpowiedzialno¶ci to anarchia, a odpowiedzialno¶æ bez wolno¶ci to tyrania. Indywidualizm bez wspólnotowo¶ci to egoizm, a wspólnotowo¶æ bez indywidualno¶ci to kolektywizm. Kontemplacja bez dzia³ania to narcyzm, a dzia³anie bez kontemplacji to aktywizm. Kszta³cenie cz³owieka w kierunku kultury otwiera go na warto¶ci wy¿sze duchowe, etyczne, intelektualne, estetyczne i przez to uwra¿liwia cz³owieka. Ograniczanie kszta³towania cz³owieka do nabywania umiejêtno¶ci, doprowadza do tego, ¿e np. zostaje wyuczony sêdzia pozbawiony empatii, a to oznacza ¶mieræ dla sprawiedliwo¶ci. Tytu³: Odp: Z teologi± na TY Wiadomo¶æ wys³ana przez: aro 59 Luty 29, 2012, 10:10:17 Ju¿ ludzie zauwa¿yli potrzebê i zaczynaj± chroniæ ¶rodowisko naturalne,
zaczyna te¿ byæ dostrzegana potrzeba ochrony ¶rodowiska spo³ecznego. Ale jakie s± w tym kierunku dzia³ania? Wydaje siê mnóstwo pieniêdzy na ochronê humanizmu: coraz wiêcej wydaje siê na procedury karne, wiêzienia, domy poprawcze, systemy monitoringowe i inne systemy kontroli, tak¿e w internetowej sieci, coraz wiêcej jest te¿ strze¿onych osiedli i domów i coraz wiêcej ludzi obejmowanych jest pomoc± w szpitalach psychiatrycznych. Tytu³: Odp: Z teologi± na TY Wiadomo¶æ wys³ana przez: Janusz1228 Luty 29, 2012, 15:29:14 Istot± wszystkich kultur jest religia, a cywilizacji niereligijno¶æ. ... Brak równowagi prowadzi do gro¼nych kryzysów. Szed³ sobie po ulicy prawy i lewy but. Prawy by³ czarny i lewy by³ czarny. Prawy w rozmiarze 43 i lewy w rozmiarze 43. Szczerze mówi±c: by³y do siebie bardzo podobne. Tylko lewy by³ g³upi a prawy m±dry. Lewy nie omija³ ka³u¿y i nadziewa³ siê na kamyki. Prawy st±pa³ po suchym i kamyki omija³. Lewy czêsto skrzypia³. Prawy zawsze szed³ w milczeniu. Lewy wci±¿ ¶ciera³ zelówki, prawy wci±¿ by³, jak nowy. Ale ów g³upi lewy but pewnego dnia rozdar³ siê na wylot. I wyrzucili go na ¶mietnik. I m±dry prawy but tez zosta³ wyrzucony. Po co komu taki, bez lewego? Nie wierzê w u¿yteczno¶æ wiary bez sceptycznej niewiary. Nie wierzê w istnienie cywilizacji bez kultury i kultury bez cywilizacji. Czy¿ mo¿na przynaglaæ jedn± nogê, z ty³u zostawiaj±c drug±? Je¶li chcemy sprawnie pod±¿aæ do przodu - musz± i¶æ zgodnym rytmem. Tytu³: Odp: Z teologi± na TY Wiadomo¶æ wys³ana przez: Niebieskooki Luty 29, 2012, 19:32:51 Dorzucê tylko ma³y kamyk do Waszych ciekawych my¶li: Wprawdzie przesta³em czytaæ ten temat, gdy pojawi³o siê s³owo "sekta", ale post Janusza jako¶ wpad³ mi w oko.Dzielmy ludzi na z³ych i dobrych, g³upich i m±drych, grubych i chudych itp itd. Ale nawet dokonuj±cych takich podzia³ów postrzegajmy bardziej grubych, nie ca³kiem chudych itp. itd. Za nic jednak nie gód¼my siê, aby dzieliæ nas wedle zasad: ten wierzy, a tamten nie. Ten wobec tego jest lepszy, a tamten - (biedaczyna) ubogi duchem. Niestety, ¿ycie mnie nauczy³o, ¿e takie podzia³y zwykle dokonuj± ludzie mieni±cy siê byæ tymi lepszymi... Niestety, jest ca³kiem odwrotnie. To atei¶ci na ka¿dym kroku usi³uj± wykazywaæ swoj± wy¿szo¶æ i traktuj± wierz±cych jak g³upków, u¿ywaj± okre¶leñ, w¶ród których "ciemnota" brzmi bardzo ³agodnie. Wiêc to, co piszesz, przedstawia raczej ich punkt widzenia, bo to oni w ten sposób warto¶ciuj± ludzi. Owszem, fajnie by³oby ¿yæ w takiej rzeczywisto¶ci, w której i wierz±cy i niewierz±cy czuliby siê dobrze, ale takiej nigdy nie by³o, nie ma i nie bêdzie. Zawsze jedni albo drudzy uznaj±, ¿e to nie ich ¶wiat. Takie ¿ycie. Tytu³: Odp: Z teologi± na TY Wiadomo¶æ wys³ana przez: Janusz1228 Luty 29, 2012, 19:57:45 Skoro tak w³a¶nie £ukaszu uwa¿asz - widocznie tak to odbierasz i nonsensem by³oby ci wmawiaæ, ¿e jednak jest inaczej. Ja, powtórzê, mam swoje wieloletnie obserwacje, które jak stwierdzili¶my, sa przeciwne do Twoich.
My¶le, ze chyba siê zgodzimy i¿ Twoje i moje oceny i do¶wiadczenia s± dobrym potwierdzeniem oczywisto¶ci, ¿e w sprawach wiary i niewiary, niezrozumienia i tolerancji - nie ma jedynej, absolutnej prawdy. Albo inaczej: te obie subiektywne do¶wiadczania naszych prawd id± ze sob± w parze, jak lewy i prawy przymiot, o którym w nieco metaforyczny sposób napisa³em w poprzednim po¶cie. Tytu³: Odp: Z teologi± na TY Wiadomo¶æ wys³ana przez: Niebieskooki Luty 29, 2012, 20:24:14 Masz racjê, ¿e nie ma mi co wmawiaæ, ¿e jest inaczej, aczkolwiek zdajê sobie sprawê, ¿e i po drugiej stronie mo¿na znale¼æ wiele negatywnych przyk³adów. Rzecz jednak w tym, ¿e wiêkszo¶æ mediów i innych czynników opiniotwórczych lansuje pogl±d o ni¿szo¶ci ludzi wierz±cych.
Poza tym: mo¿esz poskakaæ po ró¿nych forach internetowych, by przekonaæ siê, jaki jest odsetek agresywnych postów z jednej i drugiej strony, a przynajmniej takich, które reprezentuj± omawiany tutaj sposób warto¶ciowania. Tytu³: Odp: Z teologi± na TY Wiadomo¶æ wys³ana przez: Janusz1228 Luty 29, 2012, 20:36:49 £ukaszu, w przeciwieñstwie do mnie, ty jednak tak± próbê wmawiania jak widzê, konsekwentnie lansujesz. To jakby potwierdza moj± tezê, ¿e ludzie od drugiego trzewika, s± jacy s± i tym samym utwierdzasz mnie jeszcze bardziej w tezie, któr± postawi³em na pocz±tku
Chcia³bym jednak aby¶ mia³ na baczeniu prawdê, ze s± ró¿ne media i ro¿ne portale. I rózne fora internetowe. Nie bêdê przytacza³ tych, po których Ty widocznie sobie "nie skaczesz", bo nie chcê uczestniczyæ w sporze, który, jak dowodz± do¶wiadczenia nigdy do ¿adnej dobrej rzeczy nie prowadzi. Tytu³: Odp: Z teologi± na TY Wiadomo¶æ wys³ana przez: xbw Maj 11, 2012, 10:30:38 Ksi±dz dowiedzia³ siê, ¿e jest ¿ydem...
http://www.tvn24.pl/-1,1743958,0,1,jak-polski-ksiadz-zostal-zydem,wiadomosc.html Tytu³: Odp: Z teologi± na TY Wiadomo¶æ wys³ana przez: TeresaGrob Maj 11, 2012, 11:50:27 Ksi±dz dowiedzia³ siê, ¿e jest ¯ydem nie ¿ydem.
Problem trochê sztuczny. Edyta Stein by³a ¯ydówk± i jednocze¶nie ¶wiêt± Ko¶cio³a katolickiego. Skoro ksi±dz jest ksiêdzem to musia³ byæ ochrzczony a znaczy to ¿e nale¿y do kk.Chyba,¿e czego¶ nie rozumiem. Tytu³: Odp: Z teologi± na TY Wiadomo¶æ wys³ana przez: tuco82 Maj 11, 2012, 18:57:27 Nie jestem pewien, ale je¶li cz³owiek zosta³ ochrzczony to od tego czasu staje siê chrze¶cijaninem. Mo¿e oczywi¶cie zmieniaæ wyznania, mo¿e odchodziæ od tych wiar, formalnie za pomoc± apostazji lub nieformalnie, co siê nazywa chyba utrat± wiary albo niepraktykowaniem. Z perspektywy chrze¶cijanina zawsze bêdzie to odej¶cie od wiary a nie uniewa¿nienie.
Dziwne to zreszt±... Je¶li siê nie myli³em, to znaczy ¿e jako agnostyk ca³kiem sporo wiem o religiach :) Tytu³: Odp: Z teologi± na TY Wiadomo¶æ wys³ana przez: chingate Maj 12, 2012, 21:33:01 Nie mo¿na przestaæ byæ katolikiem, bo chrzest to sakrament. Wierzymy, ¿e ¦wiêty Ko¶ció³ Rzymski jest jedyn± drog± do zbawienia, a chrzest jest furtk±. Wchodzisz przez otwart± furtkê na drogê zbawienia, a cokolwiek potem zrobisz, nawet je¶li z tej drogi zboczysz, jest twoim wyborem. Wszelako, szansê na zbawienie otrzyma³e¶ (chrzest) i bêdziesz j± mia³ do koñca ¿ycia, a wiêc i do koñca ¿ycia pozostaniesz chrze¶cijaninem (katolikiem).
Tytu³: Odp: Z teologi± na TY Wiadomo¶æ wys³ana przez: aro 59 Maj 20, 2012, 22:39:58 „Ka¿dy cz³owiek jest pe³en z³a i brudu, a z przodu i z ty³u ma wypisane czysto¶æ jest najwa¿niejsza.”
Ten cytat ze sztuki „¦mieszny staruszek” Tadeusza Ró¿ewicza w skrócie opisuje jej tre¶æ i jest te¿ moim g³osem w tej dyskusji która toczy³a siê w w±tku „Oswajanie Wagnera”. ¦wiat ci±gnie za sob± na przestrzeni czasu, historii ludzkiej, baga¿ okrucieñstwa, ale g³êboko cz³owiecze jest te¿ szukanie kontaktu. Z nim wi±¿± siê te¿ namiêtno¶ci, rozpacze i zdrady. Jednak codzienne ma³e dobro, ma³y gest, u¶miechniêcie siê do kogo¶, zrobienie komu¶ herbaty, codzienne „dzieñ dobry”, „do widzenia” s± warte dmuchania i chuchania. Jeste¶my w sieci zale¿no¶ci, które nas wi꿱, ale i unosz± buduj±. Dobro zakorzenia siê d³u¿ej i trudniej ni¿ z³o i trzeba siê staraæ, byæ cierpliwym, a z³o wycina dobro w jednej chwili. |