Kurier Szafarski
 
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Forum miÂłoÂśnikĂłw muzyki Fryderyka Chopina
 
Strony: 1 ... 30 31 [32] 33 34 ... 39   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Relacje z koncertĂłw, (info o koncertach)...  (Przeczytany 199672 razy)
p.Joanna
UÂżytkownik
**
Offline Offline

Wiadomości: 90


Zobacz profil
« Odpowiedz #465 : Czerwiec 16, 2012, 10:14:23 »

DaniiÂł Trifonow w Dusseldorfie, 11.06.2012

W Dusseldorfie padaÂł deszcz kiedy staraÂłam siĂŞ dotrzeĂŚ do Museum Kunst Palast. ByÂłam przygotowana, Âże moÂże to byĂŚ duÂży budynek, w ktĂłrym nieÂłatwo bĂŞdzie znaleŸÌ wÂłaÂściwe wejÂście, ale to co zobaczyÂłam po wyjÂściu z parku znacznie przerosÂło wyobraÂżenie. W otwartej przestrzeni bulwaru nad Renem stoi zespó³ budynkĂłw przypominajÂący scenografiĂŞ Gotham City. Monumentalny, wiejÂący grozÂą zespó³ architektoniczny z lat 30-tych przeraÂża. CzuÂłam, Âże idÂąc Âśrodkiem mogĂŞ skrĂłciĂŚ drogĂŞ, ale po prostu baÂłam siĂŞ wejœÌ miĂŞdzy budynki i poszÂłam dookoÂła, wzdÂłuÂż g³ównej ulicy. Przy jednym z wielu wejœÌ zabaczyÂłam samochĂłd z charakterystycznym, czerwonym fortepianem (znakiem festiwalu) i kilka wchodzÂących osĂłb. WeszÂłam razem z nimi zaskoczona trochĂŞ elegancjÂą i bijÂącym od nich dobrobytem, ale pomyÂślaÂłam - Niemcy. OkazaÂło siĂŞ, Âże przez pomyÂłkĂŞ weszÂłam razem z wybraĂącamo ze Stowarzyszenia Bilderberga (tak zrozumiaÂłam po niemiecku), ktĂłre chyba ma tam jednÂą ze swoich siedzib. Wszystko razem skojarzyÂło mi siĂŞ z masoneriÂą. Sala Schumanna, w ktĂłrej odbywaÂł siĂŞ koncert jest jednÂą z kilku sal koncertowych, zespó³ ma wiele wÂłasnych kolekcji sztuki, widziaÂłam teÂż informacje o wystawach goÂścinnych. Tak siĂŞ bawiÂą „rĂłwniejsi” i mam wraÂżenie, Âże nie za wÂłasne pieniÂądze.
Do „normalnej” publicznoÂści zostaÂłam przeprowadzona  korytarzami. 
ChoĂŚ wykoĂączona drewnem, Sala Schumanna jest zimna i nieprzytulna. Ale jakie to wszystko miaÂło znaczenie skoro zaraz miaÂł zagraĂŚ „mĂłj” Trifonow (tak, wiem Bartek, Âże muszĂŞ go dzieliĂŚ z naszÂą BeatkÂą i kilkoma tysiÂącami innych wielbicieli, ale nie tylko mi to nie przeszkadza, ale bardzo cieszy).
Zacz¹³ od trzeciej sonaty Skriabina. Wystartowa³ jakby rwa³ siê do tej gry, trochê za mocno, wyrywa³ dŸwiêki z ogromn¹ energi¹, szczêœliwy, ¿e nareszcie mo¿e j¹ uwolniÌ. G³ówny temat pierwszej czêœci zabrzmia³ bardzo wyraziœcie. W drugiej powia³o groz¹, w trzeciej jakby zaduma³ siê nad ludzkim losem i jego ulotnoœci¹. Ta ulotnoœÌ w³aœnie by³o najmocniej odczuwalna. W czêœci czwartej powróci³ od g³ównego tematu, ale ju¿ nie by³o tej czystoœci. Jakby chcia³ naznaczyÌ j¹ wzglêdnoœci¹ odczuwania, ró¿norodnoœci¹ uczuÌ.
I znowu zabrzmiaÂło to Jego charakterystyczne falowanie.
Niemiecka publiczoœÌ biÂła  brawa, a ja rozejrzaÂłam siĂŞ dokoÂła i sala wydaÂła mi siĂŞ jakby cieplejsza.
Valse sentymentale Czajkowskiego, ktĂłry zagraÂł potem byÂł tak rosyjski jak to tylko moÂżliwe i baÂłam siĂŞ, Âże pianista roztopi siĂŞ zaraz jak masÂło.
O 18 Marceaux op. 51 Czajkowskiego napisane byÂło w programie, Âże to francusko-rosyjskie kolorowe fidrygaÂłki, ale nie w wykonaniu Trifonowa  - w Echo rustique fortepian staÂł siĂŞ za mocno nakrĂŞcona pozytywkÂą, nad ktĂłrÂą stracono panowanie (nie mam pojĂŞcia jak moÂżna tak szybko graĂŚ), a Tendres reproches wyÂśpiewanym Âżalem, ktĂłry prĂłbuje  przez chwilĂŞ z siebie drwiĂŚ aby na koniec wybuchn¹Ì ze zdwojona si³¹. Un poco di Chopin byÂł przepiĂŞknym bel canto -  Czajkowkim granym przez wspaniaÂłego szopenistĂŞ.
JuÂż nawet niemiecka publicznoœÌ straciÂła rezerwĂŞ. PojawiÂły siĂŞ okrzyki „Brawo!”, a ja pomyÂślaÂłam- CaÂłkiem miÂłe miejsce.
Bardzo by³am ciekawa jak Danii³ Trifonow zagra Ognistego Ptaka Strawiùskiego. Mia³am przeczucie, ¿e mo¿e wyczarowaÌ cudn¹ historiê. To co us³ysza³am znacznie przekroczy³o moje oczekiwania. Ta niezwykle karko³omna technicznie transkrypcja na fortepian okaza³a siê jakby stworzona dla Trifonowa. By³a przera¿aj¹ca groza, rozedrgany, po³yskuj¹cy ognikami tytu³owy Ognisty Ptak, nad przestrzeù beznadziejnej skamieliny i strachu drugiej czêœci w trzeciej wzesz³o s³oùce szczêœcia i nadziei. Ten fina³ jest nieco nudny muzycznie, ale pianista wype³ni³ ca³oœÌ takimi barwami i emocjami, ¿e owacje by³y ju¿ zupe³nie nie niemieckie.
DrugÂą czĂŞÂści koncertu DaniiÂł Trifonow rozpocz¹³ trzema Image, Heft I Clauda Debussiego. Reflets dans l'eau zagraÂł inaczej niÂż w  Krakowie. Ani tej, ani pozostaÂłych dwĂłch -  Hommage a Rameau i Mauvement nie zrozumiaÂłam. Impresjonistyczna forma nie byÂła dla mnie tym razem tak jasna i mam pewnoœÌ, Âże to z powodu mojej ignorancji.
MĂłwi siĂŞ, Âże koniec wieĂączy dzieÂło. To byÂło zwieĂączenie godne jego najlepszych koncertĂłw, ktĂłrych sÂłuchaliÂśmy. Etiudy op.25 Chopina, zagrane w ten poniedziaÂłkowy wieczĂłr w Dusseldorfie zmiotÂły jak domek z kart emocje zwiÂązane z mrocznÂą architekturÂą, masoĂąskimi skojarzeniami i  chÂłodnÂą atmosferÂą sali koncertowej. ZabraÂł nas w podró¿ do muzycznego raju. PamiĂŞtam przedostatniÂą etiudĂŞ, jak jÂą graÂł w Dusznikach. Te dÂźwiĂŞkowe emocje  gdy strugi deszczu chÂłostaÂły na zewnÂątrz okna. Po takim doÂświadczeniu nie mogÂłam siĂŞ spodziewaĂŚ, Âże moÂżna zagraĂŚ jÂą nieomal melancholijnie, pĂŞtajÂąc emocje i namiĂŞtnoÂści. Kulminacja siĂłdmej przeszÂła wszystko co moÂżecie sobie wyobraziĂŚ. Co z tego, Âże postanowiÂłam nie pÂłakaĂŚ, nie miaÂłam Âżadnych szans i nie tylko ja uÂżywaÂłam chusteczki.
Po owacji na stojÂąco zagraÂł bisy. W sali im. Roberta Schumanna oczywiÂście jego Widmung zabrzmiaÂł jako pierwszy. PozostaÂłe teÂż byÂły niemieckie Die Forelle i Aus der Wasser zu Singen Schuberta\Lista. Po zakoĂączeniu etiud otrzymaÂł piĂŞkny bukiet kwiatĂłw, ktĂłry na bisy poÂłoÂżyÂł na fortepianie. Kilka listkĂłw opadÂło na klawiaturĂŞ i kiedy graÂł Schuberta, w takt melodii, rytmicznie usuwaÂł je na podÂłogĂŞ wywoÂłujÂąc salwĂŞ Âśmiechu. Po trzecim bisie kilkakrotnie wychodziÂł  na scenĂŞ kÂłaniaĂŚ siĂŞ i dziĂŞkowaĂŚ, ale nie zagraÂł juÂż nic wiĂŞcej.
Nadal padaÂło i byÂło juÂż ciemno jak wyszÂłam. Tym razem skrĂłciÂłam sobie drogĂŞ miĂŞdzy budynkami i wcale siĂŞ nie baÂłam. ByÂło teÂż duÂżo cieplej choĂŚ temperatura wieczorem spadÂła.


Koncert Krystiana Zimermana i Hagen String Quartett w Dortmundzie, 13.06.2012r.


JeÂżeli nie jesteÂście w stanie sobie wyobraziĂŚ, Âże w Âśrodku ciasnego centrum miasta, miĂŞdzy wÂąskimi uliczkami z  klimatycznymi restauracyjkami i kawiarniami moÂżna zmieÂściĂŚ i wybudowaĂŚ ogromny, nowoczeny budynek Sali Koncertowej ze stali i szkÂła to nie macie wyobraÂźni – moÂżna.
Przed wejÂściem ponownie staÂł samochĂłd z czerwonym fortepianem wskazujÂąc drogĂŞ.
Sala Koncertowa w Dortmundzie jest bardzo piĂŞkna, nowoczesna i duÂża. Na scenie staÂł fortepian pana Zimermana i cztery krzesÂła smyczkĂłw. W programie koncertu byÂły kwintet fortepianowy nr 1 GraÂżyny Bacewicz, kwartet nr 1 „Krautzer Sonata” Leosa Janacka, a po przerwie znany nam kwintet fortepianowy Roberta Schumanna. Krystianowi Zimermanowi towarzyszyÂł Hagen Quartett.
ArtyÂści wyszli na scenĂŞ w burzy braw. Nie tylko ja czekaÂłam na ten pierwszy od ponad roku wystĂŞp polskiego pianisty.
UtwĂłr GraÂżyny Bacewicz odebraÂłam jak objawienie. Tym razem nie tak dokÂładnie przygotowaÂłam siĂŞ do tego koncertu i przesÂłuchaÂłam tylko kilka fragmentĂłw z jej twĂłrczoÂści. Z naiwnoÂściÂą i merytorycznym przygotowaniem dziecka sÂłuchaÂłam idealnie dopeÂłniajÂącej siĂŞ muzycznej caÂłoÂści.
Kwintet skÂłada siĂŞ z czterech czĂŞÂści. Pierwsza, moderato molto ekspresivo byÂł jesiennÂą szarugÂą z przepiĂŞknymi muzycznymi Âśrodkami wyraÂżajÂącymi przepeÂłniajÂący smutek, zadumĂŞ nad kruchoÂściÂą losu i siÂłami, ktĂłre mogÂą zdmuchn¹Ì nasze jestestwo. Druga czêœÌ presto przywoÂływaÂła obraz radosnej, beztroskiej sanny pĂŞdzÂącej przez zaÂśnieÂżone przestrzenie, a muzyka byÂła tak czysta, jak dÂźwiĂŞk potrafi byĂŚ idealnie czysty tylko w ÂśnieÂżnej akustyce. Grave byÂł pogrzebem. Gdy nagle spod palcĂłw Krystiana Zimermana wydobyÂł siĂŞ dÂźwiĂŞk bijÂących dzwonĂłw, myÂślĂŞ, Âże nie byÂłam jedynÂą, ktĂłrej przyszÂły na myÂśl sÂłowa Hemingwaya: „Kiedy bije dzwon... nie pytaj... bije Tobie” , i ktĂłrej ciarki przeszÂły po plecach. CzêœÌ czwarta con passione spinaÂła caÂłoœÌ klamrÂą, podsumowywaÂła poprzednie w idealnej harmonii dÂźwiĂŞkĂłw i emocji.
Krystian Zimerman wyglÂądaÂł i zachowywaÂł siĂŞ jak BĂłg Ojciec. Z zupeÂłnie bia³¹ gÂłowÂą i brodÂą kontrolowaÂł kaÂżde wejÂście insturmentĂłw w napiĂŞciu by idealnie siĂŞ z nim po³¹czyĂŚ, a poniewaÂż zawsze siĂŞ udawaÂło jego twarz rozÂświetlaÂł ujmujÂący uÂśmiech zadowolenia.  Patrzenie na niego byÂło takÂą samÂą przyjemnoÂścia jak sÂłuchanie. Jego fortepian graÂł ludzkim gÂłosem. StaÂł siĂŞ jeszcze jednym instrumentem smyczkowym, nie byÂło w nim nic metalicznego. Nawet kiedy biÂły dzwony.
Burza, która wybuch³a po zakoùczeniu utworu potwierdzi³a jakoœÌ wystêpu, bo oczywiœcie moje impresje s¹ absolutnie subiektywnymi wynurzeniami laika.
InspiracjÂą dla prawie siedemdziesiĂŞcioletniego Janacka, kiedy komponowaÂł kwintet byÂł utwĂłr Lwa ToÂłstoja „Krautzer Sonata”. W programie napisano, Âże zmieniÂł intencje i nie cudzo³óstwo, ale cierpienie i wspó³czucie dla kobiety staÂło siĂŞ motywem muzyki.
Hagen Quartett jest Âświetnym zespoÂłem, jednÂą z gwiazd Deutsche Grammophon i brzmiaÂł cudnie, ale brakowaÂło mi fortepianu.
MuszĂŞ jednak przyznaĂŚ, Âże razem z resztÂą widowni zastygÂłam w odrĂŞtwieniu kiedy w ostatniej czĂŞÂści brzmiaÂło bolesne i trudne przebaczenie. Dopiero po chwili obudziliÂśmy siĂŞ do oklaskĂłw i oddychania.
Nawet nie wyszÂłam na przerwĂŞ. SiedziaÂłam na swoim miejscu – caÂła bĂŞdÂąc zachwytem, Âże mogÂłam doÂświadczyĂŚ takiego piĂŞkna.
A potem przyszedÂł czas na Schumanna. Od dwĂłch dni prĂłbujĂŞ wymyÂśliĂŚ jak celnie opisaĂŚ i oddaĂŚ emocje, ktĂłre towarzyszyÂły nie tylko mi, ale caÂłej widowni. I nie umiem.
Absolutna harmonia, dope³niaj¹ce siê i tworz¹ce przecudn¹ ca³oœÌ dŸwiêki, pianista, który ponownie nie by³ solist¹ tylko czêœci¹ idealnego zespolenia. A wszystko w atmosferze wspólnej radoœci, ¿e mog¹ razem graÌ, ¿e im tak ze sob¹ dobrze.
Nigdy do tej pory na Âżywo nie usÂłyszaÂłam takiej doskonaÂłoÂści.
Po oszaÂłamiajÂącym kanonie w finale mogliÂśmy wypuÂściĂŚ nasze emocje i  byÂłam rĂłwnieÂż Âświadkiem najwiĂŞkszej w Âżyciu owacji (na stojÂąco oczywiÂście).
W ten sposĂłb pierwszy raz w Âżyciu na Âżywo usÂłyszaÂłam Krystiana Zimermana. CzujĂŞ tylko ogromny niedosyt jego gry i moÂżecie byĂŚ pewni, Âże jeÂśli tylko dam radĂŞ to bĂŞdĂŞ na kaÂżdym jego koncercie w promieniu 1000 km i bĂŞdĂŞ siĂŞ z Wami dzieliĂŚ moimi amatorskimi opiniami.

Zapisane
TeresaGrob
Ekspert
*****
Offline Offline

Wiadomości: 2621



Zobacz profil
« Odpowiedz #466 : Czerwiec 16, 2012, 11:00:59 »

BRAWA Joanno. Bardzo dziĂŞkujĂŞ!!!
Zapisane

Janusz1228
Moderator Globalny
Ekspert
*****
Offline Offline

Wiadomości: 2767



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #467 : Czerwiec 16, 2012, 18:31:40 »

Joanno, w swych relacjach jesteÂś (jak zwykle) Wielka. KaÂżdy profesjonalny Âżurnalista mĂłgÂłby pobieraĂŚ u Ciebie lekcje pisania o wydarzeniach muzycznych jĂŞzykiem dla "zwyczajnych" ludzi. Po przeczytaniu Twych relacji na nowo chce mi siĂŞ chodziĂŚ na topowe koncerty, bo swym autentyzmem sÂłowa i przeÂżyĂŚ udowadniasz raz kolejny, jakim oczyszczeniem duszy jest wspaniale podawana przez artystĂłw muzyka. Joanno, dziĂŞkujĂŞ Ci za te sprawozdania, i juÂż czekam Twych kolejnych zapowiedzianych relacji. (MoÂże kiedyÂś, zresztÂą, opiszemy coÂś wspĂłlnie?    )
Zapisane

Pytasz mnie, jak graÂł Ăłw pianista? W jego grze byÂło coÂś ludzkiego: pomyliÂł siĂŞ...
http://www.youtube.com/watch?v=ZB0qeG_SCZM
bartus
Ekspert
*****
Offline Offline

Wiadomości: 2896


Zobacz profil
« Odpowiedz #468 : Czerwiec 16, 2012, 23:31:53 »

Joanno.

Z zainteresowaniem przeczytalem Twoja recenzje.
Musze przyznac, ze potrafisz czarowac co najmniej jak
Beata, czy Janusz, nie mowiac o Asi, Patryku, Agnieszce, Dorocie i Ewie.
Wasze recenzje sa niezwykle, bardzo profesjonalne, ciekawe, obrazowe, wreszcie orginalne i UCZCIWE.

Wiekszosc polskich zawodowych recenzentow muzycznych (Szwarcman, Handzlik itd.) jest powiazania "politycznie" i  oklamuje nas na lewo i prawo.
 
Na naszym forum mam pewnosc, ze relacja jest autentyczna.
Dzieki.
Zapisane
aro 59
Ekspert
*****
Offline Offline

Wiadomości: 1263


--- Marek ---


Zobacz profil
« Odpowiedz #469 : Czerwiec 17, 2012, 16:36:03 »

Joanno

DaniiÂł Trifonow w Dusseldorfie w Museum Kunst Palast („Gotham City”), 11.06.2012.
Na poczÂątku powiaÂło mi grozÂą, ale
opis muzyki teÂż u mnie spowodowaÂł ciepÂło.

Koncert Krystiana Zimermana i Hagen String Quartett w Dortmundzie, 13.06.2012r.
Doskona³oœÌ.

Dla mnie Twoje opisy sÂą
sugestywne i przepiĂŞkne stylistycznie. 
Zapisane

pozdrawiam          
               Marek
aro 59
Ekspert
*****
Offline Offline

Wiadomości: 1263


--- Marek ---


Zobacz profil
« Odpowiedz #470 : Czerwiec 17, 2012, 16:37:02 »

DziĂŞkujĂŞ Ci Joanno. Buziak
Zapisane

pozdrawiam          
               Marek
p.Joanna
UÂżytkownik
**
Offline Offline

Wiadomości: 90


Zobacz profil
« Odpowiedz #471 : Czerwiec 17, 2012, 19:23:15 »

Moi Drodzy, to zaszczyt dla Was pisaÌ i przyjemnoœÌ, ¿e mogê dzieliÌ moje emocje z tak Szacownym Gronem. Te¿ dziêkujê.
Zapisane
Julka
Aktywny uÂżytkownik
***
Offline Offline

Wiadomości: 192



Zobacz profil
« Odpowiedz #472 : Lipiec 06, 2012, 12:33:59 »

Joanno, dopiero dziÂś przeczytaÂłam Twoje dwie ostatnie recenzje. Uhmm, piĂŞkne relacje! Dla mnie profesjonalne w kaÂżdym calu. W takim wypadku mĂłwi siĂŞ " gotowe do druku". Nie tylko na tym forum. GratulujĂŞ i dziĂŞkujĂŞ!
« Ostatnia zmiana: Lipiec 06, 2012, 12:37:14 wysłane przez Julka » Zapisane
ewa578
Ekspert
*****
Offline Offline

Wiadomości: 1471


Ewa


Zobacz profil
« Odpowiedz #473 : Lipiec 26, 2012, 02:49:55 »

p. Joanno, po prostu padam do nó¿ek bo wiem, ¿e kunszt relacji dorównuje wielkoœci¹ wielkim koncertom, dziêkujê.
Zapisane
Janusz1228
Moderator Globalny
Ekspert
*****
Offline Offline

Wiadomości: 2767



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #474 : Sierpień 14, 2012, 22:46:35 »

Gdyby pokusiĂŚ siĂŞ o streszczenie tego maÂłego dzieÂła, wystarczyÂłoby odwoÂłaĂŚ siĂŞ do tuzinkowego schematu: walka dobra i zÂła o duszĂŞ czÂłowieka. Gdyby wczytaĂŚ siĂŞ i wsÂłuchaĂŚ w wartkie, mocno osadzone w realiach osiemnastowiecznego Salzburga libretto – z operowego schematu wyÂłania siĂŞ filozoficzny moralitet: jak uchroniĂŚ duszĂŞ grzesznika przed pokusami Âżycia doczesnego? Gdyby zaÂś oddaĂŚ siĂŞ sÂłodyczom Âśpiewnych arii i potoczystej melodii skromnego, acz nieoszczĂŞdnego tutti - moÂżna by, poza zachwytem, doznaĂŚ niemaÂłego zdziwienia. Jak bowiem moÂżliwe, Âże pisaÂł je ledwie jedenastoletni maestro? - Kompozytor, ktĂłry bĂŞdÂąc wszak maÂłym dzieckiem, z mistrzowskim wyrafinowaniem zaprezentowaÂł techniczno-artystycznÂą dojrzaÂłoœÌ godnÂą doÂświadczonego mistrza, stawiajÂąc przy tym niemaÂłe wymogi i dla ÂśpiewakĂłw, i dla muzykantĂłw.

JuÂż pewno wiecie, o kim piszĂŞ. OczywiÂście: o cudownym maÂłym Mozarcie, Wolfgangu-Amade, kompozytorze, ktĂłrego mini-operĂŞ (a moÂże poprawniej: opera-sacra?), pt. „PowinnoœÌ pierwszego przykazania” miaÂłem okazjĂŞ poznaĂŚ, dziĂŞki Krakowskiej Operze Kameralnej. Po raz kolejny ten zasÂłuÂżony podwawelski Teatr, z piĂŞknym przyznanym mu tytuÂłem „Mecenasa Kultury Krakowa” wystawiajÂąc „zapomnianÂą” operĂŞ mistrza na nowo odkrywa Âświatu - Âświatowe arcydzieÂło. (MiÂło przy okazji skonstatowaĂŚ, Âże to, co dla innych bywa dopiero odkrywane i nowe - szafarskim forumowiczom znane juÂż jest od dawna. Blisko rok temu o „PowinnoÂści” wspominaÂła nam przecieÂż Asia, ilustrujÂąc wypowiedÂź kilkoma linkami. Nie bĂŞdĂŞ ich powtarzaÂł, odsyÂłam za to do ÂźrĂłdÂła : http://www.chopin.darmowefora.pl/index.php?topic=102.msg14426#msg14426).

Tego roku (w przede dniu  WniebowziĂŞcia Maryi Panny) pani Dyrektor KOK Jadwiga LeÂśniak-Jankowska wespó³ z mĂŞÂżem WacÂławem Jankowskim sceneriĂŞ opery uplasowali w miejscu niezwykÂłym: KrĂłlewskiej Katedrze p.w. Âśw. StanisÂława i Âśw. WacÂława na krakowskim Wawelu. Majestat i tajemnice zamkowych murĂłw w po³¹czeniu z mistycznym nastrojem naboÂżnego przybytku byÂły, dziĂŞki temu, znakomitym uwypukleniem estetyczno-etycznych walorĂłw dzieÂła. Muzyka i Âśpiew solistĂłw majestatycznie, na rĂłwni i po mistrzowsku wspó³brzmiaÂły z zapodawanym sÂłowem (recytatywem) aktorĂłw. Bardzo piĂŞknie skrojone i z pietyzmem nawiÂązujÂące do epoki stroje artystĂłw znakomicie dopeÂłniaÂły sceneriĂŞ przedstawienia. I nawet (wÂśrĂłd publicznoÂści wcale nierzadkie) fraki bardzo eleganckich panĂłw poÂłyskujÂąc odbitym ognikiem Âświec wtĂłrowaÂły im jakby w wyreÂżyserowanym, estetyczno-stylowym unisono. Szkoda tylko, Âże dla tak wyrobionej publicznoÂści - bardzo Âżyczliwie i Âżywo reagujÂącej na spektakl - miejsca w tym naboÂżnym, wawelskim przybytku niewiele ostaÂło…
Co do, zaœ, artystów: wszyscy bardzo m³odzi, choÌ przecie¿ ju¿ absolutnie dojrzali profesjonaliœci, ze sprawnym, scenicznym warsztatem. Swym mistrzowskim kunsztem i z pe³nym artystycznym zaanga¿owaniem wnieœli w czcigodne wawelskie mury prawdziwy m³odzieùczy zapa³ ale i g³êbokie, sceniczne emocje. P³yn¹ce spod katedralnego o³tarza fluidy piêknie wiêc dope³nia³y estetyczne doznania zaproszonych na spektakl goœci, którzy po skoùczonym przedstawieniu nie szczêdzili im braw i owacji na stoj¹co.
To byÂł kolejny, bardzo udany spektakl KOK, o czym, jako wierny admirator tej kultowej, krakowskiej „sceny”, z satysfakcjÂą Wam donoszĂŞ 

http://www.kok.art.pl/mozart_spektakle.html

Jutro (15 VIII), artyÂści opuszczajÂą KrakĂłw i na kolejne przedstawienie udajÂą siĂŞ do Miechowa.
« Ostatnia zmiana: Sierpień 14, 2012, 22:55:25 wysłane przez Janusz1228 » Zapisane

Pytasz mnie, jak graÂł Ăłw pianista? W jego grze byÂło coÂś ludzkiego: pomyliÂł siĂŞ...
http://www.youtube.com/watch?v=ZB0qeG_SCZM
xbw
Ekspert
*****
Offline Offline

Wiadomości: 3110



Zobacz profil
« Odpowiedz #475 : Sierpień 15, 2012, 07:49:58 »

Kierownictwo muzyczne
Zapisane
Aleksias
Moderator Globalny
Ekspert
*****
Offline Offline

Wiadomości: 3011


Asia


Zobacz profil
« Odpowiedz #476 : Sierpień 15, 2012, 19:00:36 »

Januszu, ogromnie mi miÂło, Âże zauwaÂżyÂłeÂś mĂłj skromny wpis o "Die Schuldigkeit". ChoĂŚ pewnie nie reprezentujĂŞ jeszcze wysokiego poziomu mozartologicznej wiedzy, to bardzo kocham muzykĂŞ Wolfganga i na miarĂŞ moÂżnoÂści staram siĂŞ dawaĂŚ temu wyraz:)
Zmagania ludzkiej duszy z wszelakiego rodzaju pokusami i s³aboœciami s¹ tematem bliskim i zawsze aktualnym:) W koùcu, jak pisa³ So³¿enicyn, granica miêdzy dobrem a z³em przebiega w sercu ka¿dego cz³owieka:) Oczywiœcie ka¿da epoka mia³a swoje idee i sposoby wyra¿ania takich rozterek ducha. Ale Mozart, w tak zdumiewaj¹co m³odym wieku, umia³ nadaÌ przypowieœci sprzed ponad dwustu lat ponadczasowy wymiar, sprawiÌ ¿e o¿ywa w naszych sercach.
PozazdroÂściĂŚ wspaniaÂłych wraÂżeĂą! - odbioru dzieÂła ktĂłrego tak rzadko moÂżna wysÂłuchaĂŚ na Âżywo, w dodatku w tak wspaniaÂłym, magicznym miejscu i rĂłwnie romantycznej scenerii. No i, rzecz jasna, wielkie gratulacje z racji owego muzycznego kierownictwa:) NaprawdĂŞ masz z czego byĂŚ dumny.
Mo¿e krakowski zespó³ zawita kiedyœ równie¿ i do grodu nad Brd¹:)
Zapisane
ewa578
Ekspert
*****
Offline Offline

Wiadomości: 1471


Ewa


Zobacz profil
« Odpowiedz #477 : Sierpień 23, 2012, 18:58:44 »

Na pewno juÂż wszyscy o tym wiecie, ale przypominam, Âże za dwie godziny Medici.tv transmitowaĂŚ bĂŞdzie recital MikoÂłaja LugaĂąskiego. Chyba warto nie przegapiĂŚ.
http://www.medici.tv/#!/nikolai-lugansky-chopin-liszt-rachmaninov-annecy-classic-recital
Zapisane
xbw
Ekspert
*****
Offline Offline

Wiadomości: 3110



Zobacz profil
« Odpowiedz #478 : Sierpień 23, 2012, 21:27:39 »

Lugansky cudo!
Kiedy sÂłuchaÂłam go na Âżywo w Dusznikach wpadÂłam w zachwyt. OstygÂł w trakcie 2 poÂłowy koncertu, na szczĂŞÂście, teraz tylko bardzo lubiĂŞ jego grĂŞ. UwaÂżam, Âże dziwnie gra Chopina, ale ciekawie
« Ostatnia zmiana: Sierpień 23, 2012, 21:38:09 wysłane przez xbw » Zapisane
p.Joanna
UÂżytkownik
**
Offline Offline

Wiadomości: 90


Zobacz profil
« Odpowiedz #479 : Sierpień 30, 2012, 23:44:25 »

Janusz Olejniczak, Maria Joao Pires  i Martha Argerich oraz Orkiestra XVIII Wieku z Fransem Bruggenem w Warszawie, 28.08.2012r.

Do dziÂś dziĂŞkujĂŞ Bogu (i Wam Dziewczyny), Âże staÂł siĂŞ cud i kupiÂłam na 15 minut przed koncertem bilet.
WchodziÂłam na salĂŞ w ostatniej chwili mijajÂąc same znane osoby. ChoĂŚ szczĂŞÂśliwa, poczuÂłam siĂŞ trochĂŞ jak intruz na zamkniĂŞtej imprezie dla VIP-Ăłw, ale zaraz mi przeszÂło. Oni byli w pracy, ja w niebie.
PomyÂślaÂłam tylko o tym wÂściekÂłym i nieszczĂŞÂśliwym tÂłumie ludzi  przed wejÂściem, ktĂłrym nie udaÂło siĂŞ dostaĂŚ biletĂłw. PrzypomniaÂł mi siĂŞ Jerzy Urban na konferencji prasowej mĂłwiÂący, Âże rzÂąd siĂŞ strajkĂłw nie boi, rzÂąd siĂŞ wyÂżywi. Dla ludzi decydujÂących o polskim Âżyciu muzycznym teÂż zawsze bĂŞdÂą miejsca na takich koncertach. Tylko chyba Âżycie muzyczne funkcjonujÂące bez  wzglĂŞdu na publicznoœÌ,  wy³¹cznie dla dziaÂłaczy i dziennikarzy staje siĂŞ swojÂą karykaturÂą.
TuÂż przed zgaszeniem ÂświateÂł, w rzĂŞdzie obok mnie, zgodnie z przewidywaniami zasiadÂł na widowni DaniiÂł Trifonov.
Dopiero  po zakoĂączeniu koncertu uÂświadomiÂłam sobie, Âże miaÂłam niespotykanÂą prawie okazjĂŞ nie tylko poznaĂŚ trzy tak wybitne indywidualnoÂści muzyczne, ale rĂłwnieÂż je ze sobÂą porĂłwnaĂŚ, poznaĂŚ jak ró¿ne majÂą sposoby ekspresji. DobĂłr repertuaru nie byÂł przypadkowy. KaÂżdy z koncertĂłw fortepianowych, ktĂłre ci wybitni artyÂści grali w idealny sposĂłb  ich okreÂślaÂł, ukazujÂąc nam jednoczeÂśnie jak bardzo siĂŞ oni od siebie ró¿niÂą temperamentem, charakterem i stylistykÂą.
Ogromne teÂż miaÂło znaczenie, Âże mogli graĂŚ te najbardziej dla siebie charakterystyczne koncerty fortepianowe z towarzyszeniem tak wspaniaÂłej orkiestry, ktĂłra zaleÂżnie od potrzeb, dla Marthy Argerich byÂła tÂłem, dla Marii Joao Pires i Janusza Olejniczaka  rĂłwnorzĂŞdnym parterem.
Ogromne brawa przywitaÂły Janusza Olejniczaka i Dyrygenta Orkiestry XVIII Wieku, Fransa Bruggena. Pan Olejniczak, wyraÂźnie wzruszony podszedÂł na brzeg sceny i w kilku sÂłowach, ujmujÂąco szczerze,  podzieliÂł siĂŞ z nami radoÂściÂą, Âże ma zaszczyt graĂŚ w towarzystwie swoich wzorcĂłw piĂŞkna... muzycznego. Zaraz usiadÂł do historycznego fortepianu i mĂłgÂł siĂŞ rozpocz¹Ì, dla mnie najpiĂŞkniejszy na Âświecie, koncert f-moll Fryderyka Chopina.
Od razu, kiedy pan Olejniczak zacz¹³ graĂŚ pierwsze nuty partii fortepianu zrozumiaÂłam, Âże koncert ten moÂże byĂŚ jego wizytĂłwkÂą. Ta sama rozedrgana wraÂżliwoœÌ, ktĂłra tak zachwyca w koncercie f-moll jest znakiem rozpoznawczym tego jednego z najwybitniejszych polskich pianistĂłw. MĂłj BoÂże, jak mieniÂła siĂŞ ca³¹ paletÂą emocji muzyka  Chopina pod palcami pana Olejniczaka zachowujÂąc jednoczeÂśnie swojÂą szlachetnÂą prostotĂŞ i zachwycajÂąc idealnÂą proporcjÂą rubato. Z niespotykanÂą u artystĂłw tej miary skromnoÂściÂą caÂły swĂłj ogromny talent jakby zÂłoÂżyÂł w darze Chopinowi nie chcÂąc w Âżaden sposĂłb naduÂżyĂŚ muzycznej materii, ktĂłrÂą potraktowaÂł jak dziedzictwo, oddajÂąc jej ca³¹ swojÂą delikatnoœÌ, wraÂżliwoœÌ i miÂłoœÌ.
PrzepiĂŞknie namalowaÂł swĂłj muzyczny autoportret.
Ogromna owacja zakoĂączyÂła jego wystĂŞp, wyklaskaliÂśmy i wykrzyczeliÂśmy dwa bisy, mazurka Chopina i Schumanna.
Po przewie, w towarzystwie Fransa Bruggena wysz³a na scenê Maria Joao Pires. Ubrana w przepiêkn¹, ale skromn¹, stylizowan¹ nieco na indiaùsk¹, sukniê, z krótko obciêtymi w³osami wygl¹da³a bardzo elegancko i dystyngowanie. Uœmiecha³a siê ¿yczliwie roztaczaj¹c wokó³ atmosferê doskona³oœci. I taki w³aœnie by³ zagrany przez ni¹ III Koncert c-moll Beethovena. Niezwykle skoncentrowana, z dramaturgi¹ na jak¹ pozwala muzyka Beethovena solistka prowadzi³a wirtuozowski dialog z orkiestr¹. Bardzo przypomina³a mi Zimermana w Dortmundzie. S³ychaÌ by³o to samo d¹¿enie do doskona³oœci i tê sam¹ radoœÌ, bo to s³yszeliœmy by³o absolutnie doskona³e. Nie wiem tylko, czy to, ¿e fortepian brzmia³ pod jej palcami bardziej wyraziœcie ni¿ pod palcami pana Olejniczaka to sprawa talentu i umiejêtnoœci, czy charakteru muzyki.
Ten muzyczny autoportret byÂł rĂłwnieÂż przepiĂŞkny.
A na koniec z dyrygentem weszÂła Martha Argerich. No nie weszÂła, wpÂłynĂŞÂła na palcach, w wysokich, delikatnych pantofelkach,  odziana w zwiewnÂą, poÂłyskujÂącÂą sukniĂŞ, z burzÂą dÂługich, przepiĂŞknych wÂłosĂłw. PrzywitaÂła siĂŞ jak jej poprzednicy z orkiestrÂą, tylko, Âże ona podawaÂła dÂłoĂą jak krĂłlowa. UsiadÂła do fortepianu i... rozpocz¹³ siĂŞ nie tylko koncert Beethovena, ale rĂłwnieÂż koncert min, minek, kokieteryjnego poprawiania wÂłosĂłw – sÂłowem koncert Âświadomej swojego uroku, czaru i talentu  kobiety. Wybrany przez niÂą  I Koncert C-dur Beethovena niezwykle uÂłatwiÂł jej zadanie i mam pewnoœÌ, Âże z tego powodu zostaÂł wybrany. Tu nie ma Âżadnego dialogowania, a nawet jeÂśli Beethoven myÂślaÂł o jakimÂś to w tej interpretacji nie byÂło dla niego miejsca. Martha Argerich albo grajÂąc zwalaÂła nas z foteli swojÂą szaleĂączÂą i brawurowÂą wirtuozeriÂą, albo uÂśmiechaÂła siĂŞ czarujÂąco do dyrygenta pozwalajÂąc wypeÂłniĂŚ orkiestrze przestrzeĂą miĂŞdzy jej grÂą, kiedy poprawiaÂła wÂłosy lub nimi w cudowny sposĂłb potrzÂąsaÂła. Jednym sÂłowem caÂły czas przykuwaÂła uwagĂŞ. Tylko, Âże jak siĂŞ tak gra to moÂżna robiĂŚ co siĂŞ chce, takie sÂą podstawowe zasady na tym Âświecie. A ta gra to jakiÂś kosmiczny odlot. Absolutnie nie infantylna, ale dziewczĂŞca, Âłobuzerska fantazja, jakiÂś nieuchwytny czar dotykajÂący samej istoty kobiecoÂści po³¹czony z zupeÂłnie mĂŞskim d¹¿eniem do warsztatowej perfekcji i wszystko udekorowane jak tort wiÂśniÂą – nadzwyczajnym talentem.

Ten muzyczny autoportret byÂł najbardziej uroczy.

Nawet ja, ze swoim marnym doÂświadczeniem wiedziaÂłam, Âże byliÂśmy Âświadkami absolutnie niezwykÂłego wydarzenia i proporcjonalna do jego miary byÂła owacja.
Panie na bis przepiĂŞknie wykonaÂły dwa duety fortepianowe, pierwszy sentymentalny i delikatny (poranek Griega), drugi brawurowy i roztaĂączony (Mozart) potĂŞgujÂąc tylko atmosferĂŞ szaleĂąstwa na widowni i w sercach. OdwrĂłciÂłam siĂŞ do mojego sÂąsiada, ktĂłry sprzedaÂł mi bilet i zdoÂłaÂłam wykrztusiĂŚ:
- Niech Pana BĂłg bÂłogosÂławi za to, Âże tu jestem.
Zapisane
Strony: 1 ... 30 31 [32] 33 34 ... 39   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

thepunisher kalinowatyper twistedgamers silverstar neder-live